W ub. piątek Parkiet opublikował komentarz pana Andrzeja Kosińskiego, dotyczący sprzedaży akcji Drugiego NFI, NFI Progress oraz NFI im. E. Kwiatkowskiego przez grupę PZU. Według autora komentarza, sprzedaż ta odbyła się po "absurdalnie niskich cenach". Czy rzeczywiście?
Prezentując swoją tezę o zaniżonych cenach, pan Kosiński oparł się na wyliczeniu tzw. wartości godziwej akcji funduszy, która - według jego obliczeń - powinna wynosić 8,3 zł w przypadku Drugiego NFI, 10,8 zł dla Progressu oraz 17,1 zł dla NFI im. E. Kwiatkowskiego. Nie znając szczegółów metody, jaką zastosował autor do tych obliczeń, trudno się jednoznacznie do nich odnieść. Warto jednak przypomnieć, że ten sam autor opublikował na łamach Parkietu 29 kwietnia br. szczegółową analizę "wartości godziwej" funduszy, która wówczas wynosiła dla Drugiego NFI, NFI Progress oraz NFI im. Kwiatkowskiego odpowiednio: 6,3 zł, 7,7 zł oraz 13,8 zł za 1 akcję. Stosując przedstawioną wówczas przez p. Kosińskiego metodę, opierając się na danych opublikowanych przez fundusze przed finałem negocjacji z PZU, uzyskamy odpowiednio następujące wielkości: 6,8 zł, 8,6 zł oraz 14,5 zł. Są to wielkości wyraźnie niższe od podanych przez p. Kosińskiego w jego artykule z ub. piątku, ale oczywiście w dalszym ciągu otrzymujemy wartości wyraźnie wyższe od cen oferowanych przez CA IB w ogłoszonym wezwaniu. Dlaczego więc PZU sprzedał akcje funduszy po takich a nie innych cenach?
Po pierwsze - należy zwrócić uwagę na to, że ceny te były niższe od "wartości godziwej" o ok. 30%, czyli - w liczbach bezwzględnych - cała wartość transakcji mogłaby być wyższa o ok. 60 mln zł, a nie - jak pisze autor - o 102 mln zł.
Po drugie - zakładając, że PZU jako profesjonalna instytucja finansowa w transakcji tej zachował się racjonalnie, należy ustalić, dlaczego PZU zgodził się na 60 mln zł dyskonta. Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy przeanalizować alternatywne ścieżki wyjścia PZU z inwestycji w NFI. Wydaje się, co zresztą sugeruje także p. Kosiński, że jedyną poważną alternatywą byłby scenariusz buy backów. Autor pisze, że byłby to scenariusz szybki i gwarantujący takie same wpływy, jak zrealizowana transakcja z CA IB. Należy z całą stanowczością stwierdzić, że p. Kosiński nie ma tu racji - nie byłby to scenariusz ani szybki, ani - co bardzo ważne - bezpieczny.
Fundusze, by skupić akcje własne, potrzebują każdorazowej zgody KPWiG. Komisja wydaje zgodę na skup co najwyżej 50%-1 akcja. Po zarejestrowaniu obniżenia kapitału, możliwe jest uzyskanie zgody na kolejne 50%-1 akcja itd. Wyjście z inwestycji w ten sposób trwa zatem bardzo długo. Nie ma też pewności, czy Komisja nie zmieni swojej polityki ani jak proces umorzeń miałby się zakończyć. Co więcej, etapowe wychodzenie z inwestycji rodziłoby także dużo groźniejsze dla PZU ryzyko utraty kontroli nad funduszami w trakcie procesu umorzeń. Powstałaby sytuacja, w której PZU upłynniłby tylko pewną część akcji funduszy i jednocześnie utracił nad nimi kontrolę.