Najpierw znane były tylko prognozy Domu Maklerskiego Millennium, oferującego akcje Artmana w publicznej subskrypcji. Zgodnie z nimi, handlująca odzieżą spółka (salony House) miała zarobić 5,1 mln zł, przy przychodach na poziomie ponad 110 mln zł.
Optymizm wyparował
Zarząd firmy był nastawiony bardziej optymistycznie. Zaplanował, ostrożnie, 109 mln zł przychodów i 6 mln zł zysku netto. Zapewnił, że o istotnych rozbieżnościach, które mogłyby wpłynąć na zmianę zakładanych wyników, będzie informować w raportach bieżących. Artman opublikował szacunki w maju - tuż przed podaniem ceny emisyjnej nowych, sprzedawanych w ofercie publicznej, akcji.
W lipcu prezes i jeden z głównych udziałowców spółki Krzysztof Bajołek ostrzegał w rozmowie z nami, że II kwartał będzie dla przedsiębiorstwa słaby (z racji sprawowanej funkcji musiał znać przynajmniej przybliżone dane). Mimo to twierdził, że prognozy nie są zagrożone.
Na początku sierpnia, w związku z publikacją danych za II kwartał, firma zweryfikowała całoroczne założenia. Zgodnie z nowymi, przychody miały wynieść 106 mln zł, a zysk netto 4,8 mln zł. - Na pewno zrealizujemy nowe prognozy. Być może nawet uda nam się je przekroczyć - mówił nam wówczas Jan Pilch, wiceprezes i również jeden z głównych akcjonariuszy Artmana.