"Osłabienie sięgnęło już 0,5%, a za euro płacono nawet 4,3050 zł. W tym momencie część graczy uznała, że zaczynają się znowu dobre poziomy, by kupować złotego" - powiedział Adam Kruss, dealer Societe-Generale.
Jednakże po ożywionym handlu w pierwszej połowie dnia, po południu obroty były już szczątkowe, dodał dealer.
"W poniedziałek powinien utrzymać się trend na umocnienie złotego, ponieważ inwestorzy wykorzystują różnice w stopie procentowej w Polsce i na rynku dolara. Ponadto ostatnio pojawili się inwestorzy japońscy, którzy kupują polskie obligacje" - powiedział Kruss.
Według niego przyszłotygodniowe dane makroekonomiczne - o inflacji konsumenckiej i producenckiej oraz o produkcji przemysłowej - będą miały drugorzędne znaczenie dla rynku, które będą kształtować realne przepływy pieniężne.
W piątek o godzinie 16:15 za euro płacono 4,2850/2880 zł, a za dolara 3,3150/3180 zł. Odchylenie od starego parytetu wyniosło 10,0% po mocnej stronie rynku. Na rynkach zagranicznych w tym samym czasie za euro płacono 1,2925 USD.