Reklama

Indeksy coraz bliżej hossy

Piątkowy atak WIG20 na tegoroczny szczyt - choć nieudany - rozbudził nadzieje na kontynuację hossy. Nawet jeśli w najbliższym czasie dojdzie do korekty, niekoniecznie musi ona zapowiadać odwrót byków.

Publikacja: 13.11.2004 07:09

WIG20 zbliżył się do ważnych oporów - po pierwsze, do poziomu szczytu z października (1854 pkt), który decyduje o losach koniunktury w średnim terminie. Po drugie, niewiele powyżej znajduje się tegoroczne maksimum zanotowane w kwietniu - 1870 pkt. Po jego pokonaniu indeks blue chips znalazłby się na poziomie najwyższym od września 2000 r. Byłby to jednoznaczny sygnał, że na rynek wróciła hossa. Podobną wymowę miałoby pokonanie przez WIG historycznego maksimum z początku miesiąca (25 782 pkt).

Pomogła zagranica

Możliwość ataku na kluczowe opory byki zawdzięczają pomyślnemu biegowi wydarzeń na giełdach zagranicznych. Indeks S&P 500 w mijającym tygodniu wykonał bardzo ważny krok - po 10 miesiącach konsolidacji pokonał wreszcie szczyty z początku roku. To sygnał, że na rynku amerykańskich akcji panuje hossa. I to właśnie dzięki tym doniesieniom zza oceanu, dobre nastroje powróciły także na GPW. Oczywiście, niemałe znaczenie ma też bardzo udana oferta PKO BP, która zwróciła uwagę kapitału zagranicznego. Z drugiej strony, ten sukces też w dużym stopniu wynikał z optymizmu panującego w USA.

Od maja widać panującą wśród inwestorów niechęć do pozbywania się akcji. W tym czasie żadna korekta spadkowa WIG20 nie przekroczyła 6%. Przełamanie krótkoterminowych wsparć - tak jak np. w połowie października - wcale nie owocuje kontynuacją tendencji zniżkowej. Podaż szybko się wyczerpuje, po czym inwestorzy znowu przystępują do zakupów. To sprawia, że nawet jeśli w najbliższym czasie dojdzie do korekty będącej następstwem nieudanego ataku na szczyty, to niekoniecznie będzie to wróżyć załamanie się wzrostów.

Ile jeszcze wzrośnie?

Reklama
Reklama

Jeśli pokonanie oporów jest już tylko kwestią czasu, to można zacząć się zastanawiać, jaki może być minimalny zasięg zwyżki. W przypadku WIG wskazówką jest konsolidacja, w jakiej indeks przebywa od końca września - 24 706 - 25 782 pkt. Potencjał wzrostowy wynikający z szerokości tego przedziału to nieco ponad 4%. WIG powinien więc dotrzeć przynajmniej do poziomu ok. 26 800 pkt.

Od maja można zauważyć pewną regularność w zachowaniu się WIG. Średnioterminowe wsparcia i opory są od siebie oddalone o 3-4%. Pierwsza fala wzrostowa (maj-lipiec) wyniosła WIG o 6,5%, po czym nastąpiła korekta o 3,4%. Po pokonaniu szczytów letniej konsolidacji indeks znowu wykonał ruch w górę o 7,3%. Jego korekta została powstrzymana po spadku o 4,1%. Gdyby ten schemat miał być kontynuowany, to po pokonaniu oporu możliwy stanie się ruch w górę o 6-7% od szczytów konsolidacji, czyli w okolicę 27 300 - 27 600 pkt.

Czy WIG20 sięgnie

1950 pkt?

W przypadku WIG20 minimalny zasięg zwyżki także można określić na podstawie niedawnego trendu bocznego - z tym, że jej dolną granicą była linia trendu wzrostowego. Odległość od wrześniowego szczytu do październikowego dołka to ponad 5%. I co najmniej tyle właśnie może wynieść zwyżka. Powinna ona więc wynieść indeks blue chips do blisko 1950 pkt. Wnioski te potwierdza formacja kanału, jaka zarysowuje się na wykresie od września.

Powyższe prognozy (oczywiście, uzależnione od pokonania wspomnianych oporów) można potraktować jako "umiarkowanie optymistyczne". W dłuższej perspektywie można się zastanawiać nad nieco ryzykowną tezą, że wahania WIG20 od początku roku do czasu pokonania kwietniowego szczytu (czyli w przedziale 1611-1870 pkt o rozpiętości 16%) to długoterminowy trend boczny. W takim razie po kilku lub może raczej kilkunastu miesiącach indeks powinien znaleźć się 16% powyżej kwietniowego szczytu, czyli na wysokości 2170 pkt. To już jednak bardzo optymistyczny scenariusz i nawet jeśli dojdzie do jego realizacji, to po drodze rynek może czekać jeszcze kilka wzlotów i upadków.

Reklama
Reklama

Rośnie mało spółek

Martwi przede wszystkim niewystarczająca szerokość zwyżkującego rynku. W czasie piątkowego wyskoku WIG20 liderami były ponownie PKN i KGHM, czyli koncerny powiązane z rynkiem surowcowym. Blado wypadł kojarzony ze średnimi spółkami indeks MIDWIG. Tymczasem to właśnie szerokość rynku była kluczowa dla notowań w ostatnich miesiącach. Najlepiej pokazuje ją wskaźnik Advance/Decline Line. Oblicza się go jako skumulowaną różnicę między liczbą spółek notujących wzrost a liczbą spółek zniżkujących. Ważna jest nie tyle sama wartość wskaźnika (bo ta zależy od tego, kiedy zaczęliśmy go liczyć), ile kierunek zmian.

Po zanotowaniu szczytu w kwietniu A/D stopniowo opadał. W końcu września wyraźna dywergencja między opadającym wskaźnikiem a rosnącym indeksem zapowiadała korektę. Jak sytuacja wygląda teraz? A/D oddalił się wyraźnie od październikowego dołka (co oznacza, że zaczęło rosnąć więcej spółek), ale do maksimum z września ma jeszcze spory dystans do pokonania. Trudno więc uznać, że wskaźnik ten potwierdza hossę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama