Zysk netto brytyjskiej firmy w ciągu sześciu miesięcy zakończonych 30 września spadł do 60,8 mln funtów (113 mln USD), z 79,3 mln funtów w takim samym okresie przed rokiem. Przychody ze sprzedaży wzrosły o 16%, do 650 mln funtów, z 559 mln funtów.
EasyJet zamierza zmniejszyć zatrudnienie w biurze rezerwacji i administracji, zwolnić tempo rozwoju i częściowo wymienić flotę. 17 starszych boeingów 737-300 będzie zastąpionych przez 34 bardziej wydajne airbusy A319. Średnia cena biletu spadła w omawianym półroczu o 4%, do czego zmusiła konkurencja. Jest coraz groźniejsza. Przed trzema laty tanie przewozy lotnicze oferowało w Europie 7 firm, a teraz jest ich 47.
Jednocześnie aż o 54% wzrosły w tym roku koszty paliwa lotniczego. Sytuacja na rynku paliwowym nie pozwala spółce na dłuższe niż kwartał opracowywanie strategii. Na razie wiadomo tylko, że w tym kwartale ceny biletów będą takie same jak przed rokiem.
Przewoźnik zamierza zwiększyć przychody z działalności ubocznej, czyli sprzedaży na stronie internetowej produktów takich jak ubezpieczenia. Ma to zrekompensować skutki zmian cen paliw i kursów walutowych. W II półroczu przychody spoza biletów wzrosły o 17%, do 34,3 mln funtów.
Przed miesiącem 10,1% akcji EasyJet kupił skandynawski przewoźnik Icelandair. Uznał ich kurs za niedowartościowany. I chyba słusznie, bo w tym roku akcje brytyjskiej spółki spadły o 34%, podczas gdy Europe Airlines Index stracił 7,5%. Od ogłoszenia przez islandzką firmę decyzji o zakupie papierów EasyJet akcje taniego przewoźnika zdrożały już o 46%.