Na temat giełdy panują przekłamane opinie także dlatego, że na pierwsze strony dużych ogólnopolskich gazet i do telewizyjnych serwisów informacyjnych przebija się ona tylko wtedy, kiedy dzieją się na niej rzeczy spektakularne. Weźmy na przykład sprzedaż akcji największego polskiego banku detalicznego - PKO BP. Inwestorzy indywidualni mogli je kupić, płacąc około 20 zł. Po kilku dniach papierami zaczęto obracać na giełdzie, ale... ich cena przekroczyła już 24 zł. Kto wziął udział w ofercie publicznej akcji, a później sprzedał je na giełdzie, mógł w krótkim czasie zarobić 20%. Czyli jednak maszynka do robienia pieniędzy.

Weźmy inny przykład. Decydujemy się kupić akcje bardzo obiecującej spółki, o której słyszymy wiele pochlebnych opinii od znajomych. Idziemy do biura maklerskiego. Tam makler utwierdza nas w przekonaniu, że zdecydowaliśmy się na dobrą firmę - kupujemy akcje. Okazało się, że spółka, w którą zainwestowaliśmy, korzystała z pomocy publicznej. Niedługo po tym, jak kupiliśmy jej akcje, zmieniają się przepisy i okazuje się, że państwo naszej firmy wspierać już nie będzie. Kurs akcji na giełdzie w ciągu czterech dni spada o połowę. Ponosimy bolesną stratę, czujemy się oszukani. A więc jednak giełda to szulernia.

Bardzo często giełdę postrzega się tylko poprzez notowania akcji i zmiany kursów. Dodatkowo, jeśli nie śledzimy kursów codziennie, do naszej wiadomości docierają najczęściej właśnie takie spektakularne wypadki. Tymczasem to tylko margines giełdowych wydarzeń, który niemal całkowicie przesłania rolę, jaką giełda spełnia w gospodarce. Giełda jest bowiem częścią mechanizmu, który umożliwia przepływ kapitału pomiędzy tymi, którzy mają go w nadmiarze, a tymi, którzy go poszukują w celu finansowania inwestycji. To właśnie na giełdzie ustala się cenę papierów wartościowych i tym samym wycenia się kapitał. Wreszcie giełda zapewnia płynność inwestycji - to znaczy Ty decydujesz, w którym momencie kupić i kiedy sprzedać akcje.

O tym, że giełda ściśle związana jest z gospodarką, pokazują poniższe wykresy. Znajdują się na nich indeksy giełdowe (indeks pokazuje, jak zmieniają się kursy pewnej grupy akcji) i tempo wzrostu gospodarczego w Polsce i USA. Wykresy sporządzone są w ujęciu kwartalnym - jest na nich tempo wzrostu produktu krajowego brutto w danym kwartale i wartość indeksu na ostatniej sesji kwartału. Można dostrzec ścisłą korelację między tempem, w jakim rozwija się gospodarka, i poziomem giełdowych kursów. Im szybciej rośnie PKB, tym wyżej notowane są spółki na giełdzie. I na odwrót - spadek tempa, w jakim rozwija się gospodarka, powoduje obniżenie kursów. Nie ma w tym zbyt wiele ani z maszynki do robienia pieniędzy, ani z szulerni.