Według Banku Światowego, bezrobocie dotyka szczególnie młodych Palestyńczyków - w tej grupie nie ma zatrudnienia aż 37% osób (cztery lata temu było to tylko 14%). Sytuacja poprawiła się na krótko w ubiegłym roku - walki przycichły, granica z Izraelem bywała długo otwarta, przybyło ludzi mających zatrudnienie (104 tys. miejsc). Skutkiem zaostrzenia konfliktu gospodarka Autonomii straciła 22 tys. miejsc pracy. Rzadziej przepływali do Izraela (i w drugą stronę) nie tylko ludzie, ale też usługi i towary.
Jak przyznał Nigel Roberts, dyrektor regionu Banku Światowego, zamykanie granic Izraela z Autonomią było kluczem dla pogarszania się wyników. Słabszy handel osłabiał palestyńską gospodarkę. Zamykanie granic wymuszają jednak akty terroru - jest to próba odgrodzenia się od niebezpieczeństwa.
W efekcie 47% Palestyńczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. Bez zagranicznej pomocy (ocenia się ją na ok. 950 mln USD rocznie) jeszcze więcej mieszkańców tych terenów żyłoby w znacznie gorszych warunkach.
W styczniu wybory w Autonomii. Jej władze nie zdążą wprowadzić reform gospodarczych, poprawić klimatu nieprzyjaznego teraz inwestorom i dyscypliny finansowej. Nikt nie wie, dokąd zmierza Palestyna...
Autonomia