Wymowa sygnałów, jakie pojawiły się w wyniku wczorajszego ataku kupujących, jest jednoznaczna. Indeksy pokonały opory, w wyniku czego teraz powinno dojść do kontynuacji hossy. WIG20 wybił się z konsolidacji zbudowanej w kilku wymiarach czasowych. Po pierwsze, w krótkim terminie zakończył się trend boczny trwający od początku października. Równocześnie jednak przebity został tegoroczny szczyt z kwietnia. A to z kolei oznacza, że byki zdobyły przewagę także w dłuższej perspektywie. Można tym samym zaryzykować tezę, że zakończyła się wielomiesięczna konsolidacja "budowana" na wykresie od kwietnia. Jej dolną granicę stanowią dołki ze stycznia i maja na wysokości ok. 1600 pkt. Szerokość tego trendu bocznego wynosiła więc ponad 250 pkt. I taki może być potencjał wzrostowy w nadchodzących miesiącach.
Inna kwestia to charakter czekającej nas zwyżki. Wybuchy optymizmu, takie jak wczoraj, zawsze budzą obawy, że może to być słomiany zapał inwestorów. O ile w dłuższej perspektywie pojawiły się wczoraj wyraźne sygnały kupna, to nie musi to wcale oznaczać, że kursy będą równie szybko rosły na najbliższych sesjach. Wręcz przeciwnie, teraz można się spodziewać wyhamowania zwyżki. Prawdopodobny scenariusz to krótkoterminowa konsolidacja. Najgorszym wariantem byłaby gwałtowna wyprzedaż i powrót WIG20 poniżej przebitych oporów.
Warto zauważyć, że ostatnio na wykresie WIG20 wagi nabrała linia trendu wzrostowego poprowadzona po dołkach z kwietnia ub.r. oraz sierpnia i listopada br. W ciągu kilku tygodni dotrze ona na wysokość kwietniowego szczytu indeksu. Jeśli WIG20 oprze się do tego czasu ewentualnej korekcie spadkowej, zyska "podwójne" wsparcie w postaci przebitego oporu oraz właśnie linii trendu.
Optymistycznym elementem trwającej zwyżki jest szerokość rynku. Wskaźnik Advance/Decline Line odbił się od listopadowego minimum, co świadczy o tym, że rośnie coraz więcej spółek. To bardzo pozytywne zjawisko z uwagi na to, że nieudanym próbom wzrostu indeksów w ostatnich miesiącach towarzyszył często spadek wskaźnika szerokości rynku.