Reklama

Euro jeszcze droższe

Wczoraj padł kolejny rekord na rynku walutowym - tylko 0,3 centa zabrakło, żeby euro po raz pierwszy w historii kosztowało ponad 1,35 USD. Wspólnej walucie nie pomagają apele unijnych polityków, którzy chcą wymusić na USA interwencję na rynku.

Publikacja: 08.12.2004 06:55

Nowy rekord notowań wynosi 1,3470 USD za jedno euro i jest o 0,1 centa wyższy od poprzedniego, z piątku. Od początku października europejska waluta podrożała o ponad 9%.

Nowe rekordy na walutowym rynku pobudziły polityków ze strefy euro, którzy coraz mocniej naciskają na Amerykanów, żeby wykonali krok w kierunku powstrzymania deprecjacji dolara. Szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet, który napiętą sytuację na rynku walutowym omawiał przedwczoraj w Brukseli z unijnymi ministrami finansów, powiedział po spotkaniu, że USA, Europa i Azja muszą "odrobić swoją pracę domową" w celu zatrzymania niekorzystnej dla Europy tendencji na rynku walut. - Wszystkie największe kraje i wspólnoty gospodarcze muszą wzmocnić swoją rolę w redukowaniu globalnej nierównowagi - mówił Trichet.

Europejczycy widzą proste rozwiązanie problemu taniego dolara i drogiego euro. - Interwencja jest narzędziem, które banki centralne zawsze mają do dyspozycji - stwierdził wczoraj szef Bundesbanku Axel Weber. Ale jednocześnie sugerują, że interweniować powinni Amerykanie. - To nie problem euro, to problem dolara - skomentował sytuację na rynku walutowym Karl-Heinz Grasser, szef resortu finansów w rządzie Austrii. Tymczasem Rezerwa Federalna za prezydentury George?a W. Busha nie interweniowała ani razu.

Amerykanom postępująca deprecjacja dolara jest na rękę, bo z czasem powinna pomóc zmniejszyć gigantyczny deficyt na rachunku bieżącym. Towary z USA stają się dla świata coraz tańsze, a import jest dla Ameryki coraz bardziej kosztowny.

Dla strefy euro silna waluta oznacza jednak groźbę zatrzymania wzrostu gospodarczego, bo eksport odpowiada aż za jedną piątą PKB wypracowywanego na tym obszarze (w USA udział eksportu w PKB wynosi ok. 10%). Częściowo ze względu na zmiany kursów walut półtora miesiąca temu Bruksela obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego w strefie euro na przyszły rok - z 2,3% do 2,0%. - Od momentu publikacji tamtych prognoz nasz niepokój wzrósł - stwierdził przedwczoraj komisarz ds. monetarnych Joaquin Almunia. - Właśnie sprawdza się część z przedstawionego wtedy niepomyślnego scenariusza - dodał.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama