W ostatnich dniach pojawiły się problemy z kontynuacją zwyżki na amerykańskich giełdach. Wtorkowa przecena S&P 500 mogła wywołać niepokój u byków. Na razie sytuacja pozostaje jednak pod kontrolą. Równie silny spadek indeks zanotował 19 listopada, ale było to tylko przejściowe osłabienie. O ile na wykresie S&P 500 na razie nie widać poważniejszych zagrożeń, o tyle zdecydowanie mniej korzystnie przedstawia się rynek technologiczny. Nasdaq Composite nie zdołał pokonać kluczowego oporu wynikającego ze styczniowego szczytu (2154 pkt). Ta nieudana próba wywołała korektę. Wsparciem mogą okazać się ostatnie dołki z listopada - 2097 pkt i 2071 pkt.
Warto obserwować siłę relatywną rynku technologicznego względem S&P 500. Od sierpnia do tej pory jej wykres stopniowo zwyżkował, co świadczyło o rosnącej przewadze indeksu Nasdaq. Tymczasem ostatnio wykres siły relatywnej napotkał opór w postaci kwietniowego maksimum. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku węższego indeksu Nasdaq 100. Co prawda sam ten wskaźnik zdołał - podobnie jak S&P 500 - pokonać styczniowy szczyt, ale sztuka ta nie powiodła się w przypadku siły relatywnej. Jeśli amerykańskie rynki zaczną teraz słabnąć, prawdopodobnie to rynek zaawansowanych technologii będzie szybciej podążał w dół.
Zupełnie nieczuły na ostatnie sukcesy byków w USA pozostaje rynek japoński. W zasadzie już od ponad roku trwa trend boczny. Nikkei 225 jest wciąż na tym samym poziomie, co we wrześniu ub.r. Inwestorzy są już najwyraźniej zmęczeni tym bezruchem. Ostatnio wahania indeksu są coraz mniejsze, co może zapowiadać zbliżające się wybicie z konsolidacji. Ciekawe wnioski wynikają z porównania Nikkei do amerykańskiego S&P 500. Siła relatywna japońskiego rynku spada stopniowo od lipca. Dotarła już do lutowego minimum. Wybicie indeksu powinno być więc połączone ze zmianą sytuacji na wykresie siły relatywnej. Pozwoli to prognozować, który rynek będzie silniejszy w nadchodzących miesiącach.