Od początku roku wartość europejskiego indeksu, opisującego notowania spółek telekomunikacyjnych, wyliczanego przez agencję Bloomberga, wzrosła o 21%. Wskaźnik jest o krok od poprawienia 52-tygodniowego maksimum (87,1 pkt) z lutego tego roku. Obecna wartość indeksu jest jednak o ponad 70% niższa niż w 2000 roku, kiedy kończyła się internetowa hossa.
Mimo że europejski indeks branżowy znajduje się w trendzie wzrostowym, na rynku nie ma euforii. 35-45-proc. fale wzrostowe przerywane są głębokimi korektami. Albo faza szybszej zwyżki jest dopiero przed nami, albo to wszystko, na co stać obecnie kupujących. Nie jest wykluczone, że mamy do czynienia tylko z długoterminową korektą, która jest odreagowaniem bessy z lat 2000-2002. W takim wypadku odwrót od spółek telekomunikacyjnych będzie dość gwałtowny.
Najwyżej w tym roku
Razem z indeksem zwyżkują akcje wielu telekomunikacyjnych koncernów. W grudniu najwyżej od 52 tygodni wyceniane były m.in. walory Telecomu Italia, Swisscomu i Belgacomu. Każda z tych spółek wyceniana jest wyżej, biorąc pod uwagę wskaźnik C/Z, od TP. Rynek dyskontuje poprawę wyników - np. C/Z dla Belgacomu po opublikowaniu wyników za 2004 rok ma spaść do 12,9 z obecnych 74,2. W przypadku walorów TP zysk na akcję wzrośnie tylko minimalnie, po opublikowaniu raportu za IV kwartał 2004 r. Zdaniem agencji Bloomberga, EPS zwiększy się z 1,26 do 1,3 zł.
Wysoko notowane są także spółki telekomunikacyjne z Europy Środkowowschodniej. Również w grudniu najwyższy kurs z 52 tygodni ustanowił Cesky Telecom. Rekomendację dla walorów CT podnieśli w ostatnim czasie analitycy JP Morgan Chase - z "niedoważaj" (underweight) do "neutralnie". Blisko rocznego maksimum są węgierski Matav i Telekom Austria. Kurs tej ostatniej firmy wzrósł od początku roku o ponad 40% (w euro) i jest to jeden z lepszych wyników w całej Europie.