Ponad rok temu Wawel, prodcent wyrobów cukierniczych, chciał skupić w wezwaniu 60 tys. własnych akcji po 45 zł (na giełdzie kurs wynosił wówczas około 47 zł), aby w ramach programu motywacyjne go zaoferować je potem wybranym pracownikom. Spółka kupiła tylko 24,25 tys. papierów (1,62% kapitału), na co wydała 1,09 mln zł. sTeraz odsprzedała je prezesowi. Na transakcji zarobiła ponad 120 tys. zł brutto.

W porównaniu z wyceną giełdową Dariusz Orłowski kupił akcje z dużym dyskontem. Płacił po 50 zł, a wczoraj kurs wyniósł 91,2 zł. - Nie planuję sprzedaży papierów. Uważam, że firma jest cały czas niedowartościowana. W tym roku będzie mieć rekordowy zysk. Ma silną markę i zwiększa sprzedaż - mówi prezes Orłowski. Dlaczego tylko on nabył walory? - W wezwaniu spółka kupiła znacznie mniej walorów niż planowała, więc program motywacyjny nie objął części osób. Będziemy chcieli przeprowadzić kolejny z uwzględnieniem szerszej kadry kierowniczej - twierdzi prezes. Jego zdaniem, w ramach przyszłego programu motywacyjnego spółka powinna przeprowadzić emisję akcji dla pracowników. Jak dużą, jeszcze nie wiadomo. Uchwałę w tej sprawie może podjąć WZA, podsumowujące 2004 r.

Wawel po trzech kwartałach tego roku ma ponad 137 mln zł przychodów (przed rokiem 111 mln zł) i prawie 11 mln zł zysku netto (przed rokiem 1,4 mln zł), co daje około 7,3 zł na akcję. W całym 2003 r. spółka zarobiła 5 mln zł przy 166 mln zł sprzedaży. - Pomimo wysokiego zysku firma nie wypłaci dywidendy. Moim zdaniem, również przyszłoroczny zysk powinien zostać w firmie ze względu na inwestycje, jakie realizujemy - mówi prezes Orłowski.

Wawel buduje fabrykę w Dobczycach. W drugiej połowie 2005 r. przeniesie tam produkcję z zakładów w Krakowie. Wartość inwestycji szacowana jest na około 90 mln zł. Finansuje ją w większości długiem. Firma liczy na duże wpływy ze sprzedaży krakowskich nieruchomości. To około czterech hektarów gruntów.