Pemug Sprzęt, spółka zależna od giełdowego Pemugu, zawarł z KWK Staszic, należącą do Katowickiego Holdingu Węglowego, umowę na wykonanie robót budowlano-montażowych. Wysokość wynagrodzenia siedmiomiesięcznego kontraktu to 10,2 mln zł. Kwota kilkakrotnie przewyższa roczne przychody Pemugu Sprzęt oraz sięga blisko 1/5 ubiegłorocznej sprzedaży całej grupy. Czy zatem spółka zależna poradzi sobie z realizacją zadania, skoro odpowiednie moce ma giełdowy Pemug, a nie ona? - Tak, gdyż to Pemug wykona większość prac. Inwestycja będzie realizowana w ramach grupy kapitałowej - wyjaśnia Antoni Domański, prokurent giełdowego przedsiębiorstwa.
Nawalił ZUS
Formalnie więc Pemug będzie podwykonawcą swojej spółki zależnej. Taka konstrukcja to efekt pewnych "obciążeń", które uniemożliwiają giełdowej firmie bezpośrednie pozyskiwanie dużych zleceń. Pemug korzystał z przywilejów, jakie dawał tzw. pakiet ustaw Kołodki, dotyczący restrukturyzacji zobowiązań wobec instytucji publicznych. Te umorzyły już Pemugowi około 1,7 mln zł. Pozostała jednak kwestia zaległości wobec ZUS-u. - Wykonaliśmy "naszą" część ustawy do lutego. Z tego, co wiemy, wynika, że ZUS też podjął decyzję o umorzeniu niektórych zobowiązań, jednak dopiero pod koniec kwietnia przekazał ją do UOKiK-u w celu wyrażenia opinii - mówi A. Domański. - W związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej przepisy się zmieniły. Decyzja ZUS musi zostać potwierdzona przez UE i być zgodna z jej zasadami udzielania pomocy publicznej przedsiębiorcom - dodaje. Nie wiadomo, ile spółce przyjdzie czekać na rozstrzygnięcie. - Do tego czasu nie możemy jako Pemug brać udziału w przetargach publicznych, gdyż nie mamy "czystych papierów" - tłumaczy prokurent spółki.
Będą kolejne zlecenia?
Wzmożone działania marketingowe i akwizycyjne prowadzi spółka zależna. Liczy, że w ślad za kontraktem z KWK Staszic pojawią się kolejne.