nie odbywa się bez udziału zagranicznych inwestorów. W ostatnich miesiącach
wszystko jest podporządkowane tym podmiotom. Nie tylko ze względu na ich
siłę i rosnącą na naszym rynku aktywność, ale też ze względu na bierność np.
OFE, których po pierwsze uwagę odciągały oferty pierwotne, a po drugie
rekordowe udziały akcji w portfelach nie pozwalają na większą aktywność i
oddziaływanie na rynkową koniunkturę. Z kolei strategie TFI w ostatnim
czasie dość mocno uzależnione były od znaczących przepływów kapitałów
związanych z zainteresowaniem indywidualnych inwestorów ofertami na rynku
pierwotnym. Tak więc bierni (oczywiście bez przesady proszę podchodzić do
tej bierności) obserwatorzy patrzą na harce zagranicy i taki schemat nie
wróży najlepiej akurat na ten tydzień.
Nie wydaje się bowiem, by na GPW zaczął płynąć nowy kapitał w czasie
świątecznego tygodnia. W ostatnich miesiącach wystarczył jeden dzień wolny w
Londynie, czy święto w USA, by aktywność zagranicznych inwestorów
drastycznie spadała. Wyraźnie było wtedy widać, że brakuje większego popytu
i dopiero koniec świątecznego okresu ponownie sprzyjał wzrostom. Jeśli taka
prawidłowość ma się teraz powtórzyć, to na ten tydzień dobrym rozwiązaniem
byłaby konsolidacja przy szczytach. Jeśli dotrwamy na obecnych poziomach do
kolejnego tygodnia, to zaczniemy poświąteczny tydzień, który jest dla akcji
najlepału na GPW, próby
wyciągania kursów przez rodzime fundusze, i podgrzewanie atmosfery przez
początkiem nowego roku, na początku którego fundusze inwestycyjne robią
przemeblowanie w swoich portfelach. A Polska wraz z rynkami naszego regionu
mocno wyróżnia się stopami zwrotu w ostatnim roku, więc zapewne będzie dużo
funduszy/inwestorów którzy spróbują wyprzedzić styczniowy napływ kapitału.
Podsumowując - czeka nas ciężki, bo mało aktywny świąteczny tydzień, w
czasie którego brak zagranicznego popytu może spowodować osuwanie/korektę.
Za to później mamy dwa tygodnie bardzo korzystnego dla rynku akcji okresu.
Można mieć tylko jedną wątpliwość - czy dalszy wzrost nie wydaje się zbyt
oczywisty ?
Za popytem przemawia nie tylko kalendarz kolejnych tygodni, ale zachowanie
rynku w poprzednich. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na obroty, które w
ostatnich dwóch tygodniach pokazywały typowy korekcyjny charakter zniżki
(niższe obroty na spadku, wyższe na wzroście). Do tego książkowego układu
doszło jeszcze zatrzymanie korekty na zniesieniu już 38,2% fali wzrostowej z
ostatniego miesiąca Zniesienie.gif Ja poziom ten traktuję jako ten pierwszy
istotny dla określenia kondycji rynku i jeśli zwrot następuje już w tym
momencie, to paradoksalnie korekta nie jest oznaką słabości rynku, ale
zdrowym objawem realizacji zysków i zbieraniem sił do dalszych wzrostów
(zejście pod 61,8% jest oznaką końca trendu). Dynamiczne wybicie w tym
tygodniu na nowe szczyty potwierdziło to, co sugerowały obroty. Znowu
retoryczne pytanie - czy to nie brzmi jak zbyt piękna bycza bajka ?
Ostatnio szukałem potencjalnego lidera dalszych wzrostów i szczerze mówiąc
takiego nie widziałem. Większość spółek wyceniana podobnie (za wysoko :) i
jedyna która odstawała w górę od towarzystwa to PKN. W poprzednim tygodniu
trochę pocierpiał, a w tym odrabiał straty razem z resztą rynku. Na nowych
szczytach jednak nie jest śladem WIG20. Za to zdecydowanym liderem była TPS,
co nie ukrywam trochę mnie zaskoczyło. Zresztą znowu to ten sam temat - nie
sposób nie wskazywać tutaj zagranicznych inwestorów jako źródła tak dużego
popytu. Spoza WIG20 potwierdza to, również trochę zaskakująco, medialny TVN,
na który wręcz niektórzy wskazują jako inicjatora całej zeszłotygodniowej
zwyżki. Sporo zarządzających jest zdania, że to nie najlepsza spółka, a
świetny debiut i wręcz demonstracyjny ostatnio popyt nie mogą być inaczej
odbierane jako ogromna determinacja zagranicznych inwestorów. Na TPS
oczywiście warto wspomnieć jeszcze o technicznym argumencie, choć akurat na
tej spółce technicy takiej władzy nie mają. Ale sygnał kupna z tego tygodnia
wręcz kłuje w oczy TPS.gif No i znowu dalszy wzrost jest wręcz "oczywisty".
Tak wszystko sprzyja bykom w ostatnim okresie, nie tylko na naszym rynku, że
ta "oczywistość" dalszego wzrostu przełożyła się na ekstremalne nastroje na
amerykańskim rynku akcji. Piszę o amerykańskim rynku akcji, bo u nas nie ma
teraz miarodajnego wskaźnika. Wigometr w tygodniowej perspktywie takim na
pewno nie jest. Jak wierni czytelnicy zapewne wiedzą ja na pierwszym miejscu
stawiam subindeks Pengabu, ale po prywatyzacyjnej gorączce wokół PKO BP
wkradło się tutaj troche anomalii i trzeba do tego podchodzić dość
ostrożnie. Zobaczmy więc na USA, bo jest na co. Najlepiej oddający nastroje
Investors Intelligence pokazał w tym tygodniu ilość byków największą od ....
od momentu mojej bazy danych. Liczba byków wynosi 62,1% (niedźwiedzi 21,1%)
i ważne jest tutaj tylko to, że przekroczyła zarówno szczyty z 2003 r. jak i
szczyty z roku 2000 r. gdy załamała się hossa i weszliśmy w bolesną bessę.
Od razu dodam, że wielu analityków zbyt mocno gloryfikuje ten wskaź emocje z tym związane. Nie było
jednak w ostatnich latach jeszcze tak wysokiego odsetka optymistów wśród
ankietowanych inwestorów.
Jeszcze ciekawsze w tym wszystkim jest to, że ta opinia o perspektywach
amerykańskiego rynku akcji nie idzie w parze z działaniami inwestorów ! A
taka rozbieżność naprawdę nie zdarza się często. W tym tygodniu, według
szacunków AMG, po raz pierwszy od ostatniego tygodnia września nastąpił
odpływ z funduszy akcji. Wprawdzie kwota dość kosmetyczna, bo jedynie 160
mln, ale szczerze mówiąc sytuacja dość dziwna w momencie dalszych
rekordowych wzrostów indeksów (co z reguły zachęca do lokowania w akcje) i
tak ekstremalnego optymizmu prezentowanego w ankietach. Należy w związku z
tym przypomnieć o podwyżce przez FED stóp procentowych. Trudno nawet
szacować, czy faktycznie to właśnie podwyżka stóp miała wpływ na odpływ
funduszy z rynku akcji, ale to żelazna regula, że rosnące stopy procentowe
nie sprzyjają rynkowi akcji. Nie tylko faktem "negatywnego" wpływu na tempo
wzrostu gospodarczego, ale też tworzeniem alternatywy dla rynku akcji do
lokowania swoich oszczędności w coraz bardziej rentowne obligacje.
Ale nie tylko indywidualni inwestorzy rezygnują z amerykańskiej hossy. Coś
pęka też w zagranicznych inwestorach, przed czym przecież przestrzegał sam
Greenspan w listopadzie. W związku z osłabieniem dolara poruszałem ten temat
w ostatnich Weekendowych, więc nie będę zbyt długo objaśniał. Efekt
podwójnych deficytów i idącego z nimi w parze osłabienia dolara zbiera teraz
swoje żniwo i podane w tym tygodniu dane o napływie kapitałów do USA
zmroziły nieco ekonomistów. Departament Skarbu podał, że w październiku (to
najświeższe dane, w tym czasie Eurodolar wzrósł z 1,24 do 1,275
Eurodolar.gif ) do USA napłynęło tylko 48,1 mld $ kapitału, po 67,5 mld we
wrześniu. To wartości ogromne, ale nikt, absolutnie nikt nie oczekiwał
spadku poniżej 50 mld. Mniej kapitału USA przyciągnęły po raz ostatni
dopiero w listopadzie zeszłego roku. Oczywiście John Snow uspokajał rynki,
że nie jest zaniepokojony spadkiem popytu na amerykańskie aktywa i obiecał
obniżyć deficyty o połowę w ciągu czterech lat (ekonomiści parsknęli
śmiechem). Sądzę jednak, że w przyszłym miesiącu, gdy publikowane będą dane
za listopad (Eurodolar na koniec listopada 1,33) paru osobom w rządowej
administracji będą trzęsły się ręce. Jeśli znowu dane będą rozczarowujące,
reakcja rynku akcji może być mocno negatywna. Tak więc podsumowując -
dziwacznie wygląda rekordowy optymizm w odniesieniu do rynku akcji, gdy
jednocześnie do USA płynie coraz mniej (za mało na sfinansowanie deficytów)
kapitału, a z funduszy akcji wypływa gotówka. No tak, tylko że w krótkim!!
terminie liczą się właśnie tylko nastroje. Po tym co wyżej napisałem nie
będę zdziwiony gwałtownym zwrotem amerykańskich indeksów na południe ... w
najbliższych tygodniach. Ciekawe więc, czy GPW zdąży do tego czasu wejść w
noworoczną euforię.
Przecież wszystko jej sprzyja jak pisałem w poprzednich akapitach. Na
pierwszym miejscu technika, która zachęca do dalszego wzrostu, na drugim
siła węgierskiego BUX.gif na który nawet jeśli reagujemy z opóźnieniem, to
zaległości nadrabiamy bardzo dynamicznie, na trzecim mimo wspomnianych
niepokojów jest wciąż obowiązujący w USA trend wzrostowy. Dow.gif Nasdaq.gif
SP500.gif . Komu przeszkadza, ze w hossie nie jest już uznawany za
"fundamentalny barometr" MidWig.gif Komu przeszkadza, że indeks Cenowy.gif
hossy też już nie pokazuje. W krótkim terminie ważne są nastroje i dobra
wycena jednostek na koniec roku. Bardzo podejrzliwie patrzę na rozpoczętą w
tym tygodniu falę wzrostową. Szczególnie na jej "oczywistość" wynikającą zcenariuszem jest
spokojny/korekcyjny świąteczny tydzień i dwa tygodnie (w sumie) najpierw
window dressing do Sylwestra, a potem tydzień efektu stycznia.
[email protected]