Dolar tanieje w relacji do innych walut już prawie od trzech lat. W przyszłym roku nic się nie zmieni - uważają analitycy Merrill Lynch, którzy w rankingu Bloomberga zajmują pierwsze miejsce, jeśli chodzi o przewidywania zmian kursów walut na świecie. Według Yianosa Kontopoulosa z londyńskiego oddziału ML, na koniec 2005 r. 1 euro, będzie kosztować 1,36 USD (obecnie kurs wynosi ok. 1,35 USD). W stosunku do japońskiego jena notowania amerykańskiej waluty mają natomiast spaść do 91 jenów za USA, z ok. 104 jenów obecnie.
Zdaniem Kontopoulosa, wśród najważniejszych powodów, dla których utrzyma się deprecjacja dolara, jest perspektywa zahamowania przez Rezerwę Federalną USA podwyżek stóp procentowych. Według eksperta Merrill Lynch, podwyższenie przez Fed 14 grudnia podstawowej stopy procentowej, o 25 pkt bazowych, do 2,25%, mogło być już ostatnim z serii, ponieważ perspektywy zwolnienia tempa rozwoju amerykańskiej gospodarki uniemożliwią dalsze zaostrzanie polityki pieniężnej. Ponadto nie spodziewa się zmiany w polityce prezydenta Busha, który nie przejmuje się zbytnio rosnącym deficytem budżetowym i na rachunku bieżącym USA.
Dobre perspektywy ma przed sobą natomiast chiński juan. Eksperci ML uważają, że w tym roku władze w Pekinie pozwolą na 10-proc. umocnienie się waluty względem dolara, co pozwoli zahamować tempo wzrostu inflacji.
Prognozy Merrill Lynch są tym istotniejsze, że rośnie aktywność inwestorów na światowych rynkach walutowych. Według ostatnich danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) z Bazylei średni dzienny obrót na tzw. rynku forex wyniósł w kwietniu br. 1,9 bln USD, podczas gdy trzy lata wcześniej sięgał 1,2 bln USD.
Bloomberg