Zdaniem wicepresa NBP, odbicie w inwestycjach, które obok eksportu są kluczowym elementem trwałości trendu wzrostowego w gospodarce, powinno być widoczne już w danych za czwarty kwartał bieżącego roku. W trzecim kwartale inwestycje zwiększyły się o 4,7 procent.
"Mocny złoty, jeśli będzie dalej rósł, może obniżyć inflację i wzrost gospodarczy" - powiedział w wywiadzie dla radia PiN. Od czasu akcesji złoty umocnił się o 17 procent wobec euro i ponad 32 procent wobec dolara, a kilka dni temu przebił poziom 4,10 za euro, który jest uznawany przez eksporterów za kluczowy dla opłacalności produkcji. Z drugiej jednak strony, umacniająca się polska waluta pomaga w obniżeniu inflacji. "W przybliżony sposób można powiedzieć, że umocnienie kursu złotego o 1 punkt procentowy może urwać ze wzrostu 0,15 punktu procentowego, a z inflacji po około roku 0,2 punktu procentowego" - dodał. Rybiński liczy, że inflacja w 2006 roku spadnie do 2,5 procent wobec 4,5 procent w listopadzie tego roku.
"Wydaje się, że okres podwyższonej inflacji dobiega końca (...) potrwa jeszcze do końca pierwszego kwartału. Potem inflacja powinna się obniżać. (...) 2005 rok już jest nieistotny. Wydaje się, że w tej chwili inflacja na poziomie celu w 2006 roku jest w zasięgu" - podkreślił wiceprezes NBP.
Jak zaznaczył, bank centralny monitoruje rynek walutowy i stara się zrozumieć, jaki kapitał stoi za umacnianiem się złotego. "W tej chwili jeszcze precyzyjna diagnoza nie jest możliwa. Po części napływ kapitału wynika ze spadku premii za ryzyko w Polsce po wejściu do Unii Europejskiej, czyli ma on charakter trwały. Po części jest to także kapitał o charakterze
spekulacyjnym" - powiedział Rybiński.