Poniedziałek upłynął pod znakiem dalszego umacniania się naszej waluty. Kurs dolara spadł poniżej 2,98 zł. Euro kosztowało 4,04 zł. Pieniądz amerykański był najtańszy od stycznia 1997 roku, a europejski - od lutego tego roku. Aprecjację złotego wywołało jedno duże zlecenie sprzedaży walut, które pojawiło się na rynku.
Dilerzy czekają teraz na spadek euro poniżej 4 zł. W ubiegłym tygodniu sygnalizowali, że może to nastąpić przed końcem roku. Teraz są już tego prawie pewni. - Zostało jeszcze kilka dni. Złoty cały czas się umacnia. Obroty na rynku są niewielkie. Wystarczy jedno większe zlecenie, żeby poziom 4 zł za euro został przełamany - mówi Mariusz Trzpil, diler walutowy z banku Pekao. Jego zdaniem, złoty powinien się dalej umacniać w przyszłym roku, chociaż w styczniu możliwa jest korekta na rynku.
Według Krzysztofa Rybińskiego, wiceprezesa NBP, dalsza aprecjacja złotego może spowodować, że inflacja w 2006 r. spadnie do poziomu, który jest celem Rady Polityki Pieniężnej (2,5%). Może też doprowadzić do spowolnienia wzrostu gospodarczego.
Kurs dolara
W pobliżu 3 zł kurs dolara do złotego ma bardzo silne wsparcie. Wyznacza je 61,8-proc. zniesienie ruchu wzrostowego z lat 1995-2000 r. W razie jego mocnego przełamania deprecjacja dolara powinna postępować, a jego cena może znaleźć się nawet w okolicy 2,4 zł. Równocześnie w drugiej połowie listopada kurs dolara do złotego przełamał dolną granicę ponadpółrocznego kanału zniżkowego. To zapowiadało spadek notowań do 2,97 zł.