CA IB Fund Management kontroluje większościowe pakiety akcji wszystkich trzech funduszy. Jego głos na wczorajszych walnych zgromadzeniach był więc rozstrzygający. Inwestor zgodził się na skup przez NFI własnych akcji (buy back). Uchwały są enigmatyczne. Zarządy spółek uzyskały upoważnienie do przejmowania papierów w celu umorzenia. Jak miałyby być realizowane zakupy (czy w wezwaniu, czy nie), kiedy i na jakich warunkach, nie wiadomo. - Uchwały to kwestia techniczna. Mamy zgodę KPWiG na zakup przez fundusze własnych akcji, chcieliśmy mieć też zgodę WZA. Co do polityki w tym zakresie, tak jak mówiłem już wcześniej: więcej powiemy na początku nowego roku - twierdzi Artur Cąkała, dyrektor zarządzający CA IB Fund Management. Zezwolenia Komisji obowiązują do 31 marca 2005 r.

Inwestor uzyskał kontrolę nad funduszami poprzez dwie zakończone niedawno serie wezwań. W ich ramach przejął walory od dużych udziałowców NFI. Płacił ceny równe średnim kursom z sześciu ostatnich miesięcy. Mniej, zgodnie z prawem, zaoferować nie mógł. To główna przyczyna, dla której drobni gracze pozostali w spółkach. Oni też są teraz najbardziej zainteresowani buy backiem.

CA IB Fund Management, mimo że operacyjną kontrolę nad funduszami miał już przed wezwaniami, nie zdecydował się w ich trakcie na rozsupłanie powiązań krzyżowych między "Dwójką", Progressem i "Kwiatkowskim" (w każdym przypadku siostrzane spółki mają od ponad 20 do grubo ponad 30% akcji). To jest na rękę drobnym graczom, którzy obawiali się, że "ich" fundusze dostaną za mało pieniędzy za walory bliźniaczych NFI (gdyby brać pod uwagę nie kursy, ale wartość zgromadzonego przez nie majątku).

Na skutek zliberalizowania przez WZA zapisów statutowych każda spółka będzie mogła ulokować więcej niż 25% aktywów netto we własne papiery, a także w walory wyemitowane przez Skarb Państwa.