Drugi rok z rzędu WIG20 kończy zdecydowanie na plusie. Po raz pierwszy w swojej historii indeks blue chips notuje rok po roku dwucyfrowy wzrost - w 2003 r. było to ponad 33%, w tym roku, jak dotąd, stopa zwrotu przekracza 20%. Oznacza to także, że pod znakiem zapytania stanął pewien cykliczny schemat obserwowany do niedawna. Dotąd po jednym bardzo dobrym roku (1996, 1999) następowało znaczne pogorszenie koniunktury, w efekcie którego w kolejnym roku dynamika zwyżki była już bliska zeru. Trzeci rok w tym cyklu przynosił spory spadek indeksu, po którym następowało odbicie i cały cykl się powtarzał. Z drugiej strony, chociaż mamy drugi rok dwucyfrowego wzrostu, to jedna rzecz się nie zmieniła - dynamika jest mniejsza niż w 2003 r. Możliwe zatem, że cykl nie tyle się załamał, ile uległ wydłużeniu. Zgodnie z nim, 2005 rok powinien przynieść jeszcze niższą stopę zwrotu, być może nawet bliską zeru. Byłoby to zresztą zgodne z tym, co dzieje się ostatnio w gospodarce, gdzie także spada dynamika wzrostu.
Nawet jeśli ten niezbyt optymistyczny scenariusz się sprawdzi, to nie oznacza to wcale, że przez cały rok inwestorzy nie będą mieli okazji do zarobku. Nawet w słabych latach zdarzają się ruchy indeksu przynajmniej po kilkanaście procent w dół i w górę. Na razie wygląda na to, że początek nowego roku może być udany dla akcji. Trend wzrostowy trwa, o czym dobitnie świadczą nowe szczyty indeksów. WIG20 zbliża się do "magicznego" poziomu 2000 pkt.
Tradycyjnie dobry dla akcji styczeń powinien pomóc w pokonaniu tej bariery. Można podejrzewać, że wydarzenie to wywołałoby na rynku euforię, która byłaby jednocześnie ostatnim etapem obecnej fali wzrostowej. Na razie dynamika zwyżki WIG20 nie jest tak duża, by uzasadniała prognozowanie nagłego załamania. Także wskaźniki techniczne potwierdzają, że jest jeszcze miejsce na zwyżkę. W krótkoterminowej perspektywie sygnałów ostrzegawczych nie wysyła jeszcze oscylator stochastyczny. Podobnie przedstawia się oscylator w postaci odchylenia indeksu od długoterminowej średniej ze 100 sesji. Obecnie nie przekracza ono 8%, a dla porównania u szczytu hossy w sierpniu ub.r. sięgało aż 33%.