Reklama

Kupuj okrągłe poziomy

Często można usłyszeć, że "okrągłe" poziomy notowań, np. 1 zł, 10 zł czy 100 zł, to psychologiczne bariery dla zwyżki kursów akcji. Ich pokonanie często zapowiada dalszy wzrost notowań. Przy zachowaniu odpowiednich reguł można spróbować wykorzystać je w strategii inwestycyjnej.

Publikacja: 05.01.2005 07:15

Znaczenie tych wielkości podkreślał legendarny spekulant Jesse Livermore, który zasłynął w pierwszych dekadach XX w. dzięki spektakularnym operacjom giełdowym. Dla niego pokonanie psychologicznych barier było potwierdzeniem silnego trendu wzrostowego. "Jeśli notowania przebijają poziom 100, 200 lub 300 dolarów po raz pierwszy w historii, to nie poprzestają na tym i bardzo często lądują znacznie powyżej takiej okrągłej granicy" - twierdził Livermore*.

Raz się sprawdza, raz nie

Bardzo dobrym przykładem są notowania Banku BPH, który ma za sobą już kilka "okrągłych" poziomów począwszy od 100 zł, a skończywszy na 500 zł. Widać na tym przykładzie, że raz prawidłowości dostrzeżone przez Livermore'a sprawdzają się doskonale, innym razem jest z tym gorzej. Cała sztuka polega na tym, by w odpowiednim momencie pozbyć się akcji. BPH po raz pierwszy próbował sforsować poziom 100 zł w maju 1995 r. Co prawda, urósł do 103 zł, ale szybko nastąpił odwrót i spadek aż o 35%. W marcu 1996 r. doszło jednak do kolejnej próby - tym razem udanej. Praktycznie bez większych korekt kurs dotarł do 200 zł. Widać zatem, że konieczne jest zbudowanie odpowiedniej strategii pozwalającej wykorzystać okrągłe poziomy.

Okrągłe poziomy okazują się mało istotne, kiedy kurs zmaga się z nimi kolejny już raz. Dobrym przykładem jest BRE Bank. Poziom 100 zł przebiega mniej więcej w połowie długoterminowego trendu bocznego, w jakim kurs znajduje się już od 8 lat. W ubiegłym roku notowania aż kilka razy przebijały w górę i w dół ten poziom. W tym przypadku nie można więc wcale mówić o psychologicznej barierze.

Konieczna strategia

Reklama
Reklama

Przede wszystkim warto sprecyzować kryteria, według których będziemy sprzedawać akcje. Zgodnie ze słowami Livermore'a, notowania spółki powinny pójść w górę po przebiciu psychologicznej bariery przynajmniej o kilkadziesiąt procent. W związku z tym nie należy się nastawiać na realizację zysku, kiedy kurs wzrośnie o kilka czy nawet kilkanaście procent. Pomysłów na sprecyzowanie momentu sprzedaży akcji może być wiele. Jednym z nich są tzw. ruchome zlecenia stop mające na celu ochronę zysku (trailing stops). Zakładamy, że pozbywamy się walorów, gdy korekta zabierze nam określony uprzednio procent "papierowego" zysku. Przykładowo, przyjmujemy 25%. Oznacza to, że jeśli dotąd kurs poszedł w górę o 40%, to powinniśmy - zgodnie z naszymi zasadami - sprzedać akcje, gdy zysk spadnie o 25% (jedną czwartą), czyli o 10 pkt procentowych, do 30%.

Przykład BPH pokazuje też, że równie ważne jest ucinanie strat, gdy akcje zamiast drożeć, spadają poniżej poziomu, na którym je nabyliśmy. Historia sugeruje, żeby szybko pozbywać się takich walorów. Wielkość akceptowalnej straty różni się w zależności od zmienności notowań konkretnego waloru. Poziom zlecenia stop-loss (stop-strata) powinien być bardziej oddalony od poziomu zakupu w przypadku spółek, których notowania potrafią zmieniać się o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku tygodni, niż w odniesieniu do walorów, które są bardziej stabilne i potrzebują na takie ruchy raczej miesięcy. Ogólnie można powiedzieć, że kiedy kurs spada już o 5% poniżej przebitej wcześniej psychologicznej bariery, to jest to poważny sygnał ostrzegawczy.

Zobaczmy efekty takiej strategii na przykładzie historycznych notowań ComputerLandu. Po raz pierwszy kurs zmagał się z barierą 100 zł dwukrotnie w 1997 r. Sztuka ta udała się dopiero w 2000 r. Z powodzeniem można tu było zastosować strategię opisaną powyżej - ucinać straty sięgające 5% i realizować zyski, gdy zaczynają one topnieć np. o jedną trzecią. Dodatkowo można ustalić minimalny poziom zysku, który będziemy realizować - np. 20%. Pierwsze dwie nieudane transakcje przyniosłyby łącznie 10% strat. Z nawiązką zrekompensował je zysk w 2000 r. - ok. 46%.

Portfel różnych

akcji = większe szanse

Nawet najlepsze kryteria realizacji zysków i ucinania strat mogą przynieść rozczarowanie, jeśli będziemy starali się całym posiadanym kapitałem obstawiać jedną czy dwie spółki. Lepiej jest zbudować portfel. Klucz do sukcesu polega na tym, by trzymać walory tych firm, które idą w górę, a pozbyć się tych, które nie spełniły naszych oczekiwań. W ten sposób ostatecznie powinniśmy "wyjść na swoje". Nawet jeśli duża część naszych inwestycji przyniesie niewielkie straty, to niektóre mogą dać nadspodziewanie duże zyski. Przykładem może być LPP (patrz wykres), które po przebiciu poziomu 100 zł, zwiększyło swoją wartość o ponad 500%. W tym czasie największa korekta sięgnęła zaledwie 20%.

Reklama
Reklama

* Edwin Lefevre "Wspomnienia gracza giełdowego".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama