Od sierpnia ubiegłego roku Mostostal Zabrze znajduje się w upadłości z możliwością zawarcia układu. Czas na zgłoszenie wierzytelności, które miałyby być objęte układem, już dawno upłynął. Mimo to do tej pory nie jest gotowa lista roszczeń. Sąd bada bowiem, czy powinien zaakceptować wszystkie zgłoszone wierzytelności. Mostostal Zabrze twierdzi, że nie.
Do układu Cresco Financial Advisors (jeden z wierzycieli) zgłosił sporną kwotę ponad 22,5 mln zł. Cresco było pośrednikiem przy nabywaniu przez Mostostal akcji katowickiego Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych (PRInż.). Teraz żąda od giełdowej spółki 20 mln zł kary umownej (z odsetkami) za rzekome niewywiązanie się Mostostalu z zawartych w 2002 roku porozumień.
Znowu za dużo
Warto przypomnieć, że giełdowa spółka próbowała się układać z wierzycielami już w 2003 roku. Zrezygnowała z dokończenia tamtego postępowania (wnosząc jednocześnie o upadłość z możliwością zawarcia układu). Do "starego" układu zgłoszono bowiem ponad 180 mln zł (w tym połowa to wierzytelności warunkowe). Spółka uznała, że nie byłaby w stanie go obsłużyć. Mostostal liczył, że nowy układ obejmie około 100 mln zł (w postępowaniu upadłościowym z możliwością zawarcia układu na listę wpisuje się tylko wierzytelności bezwarunkowe). Miał nadzieję, że nie będzie na niej m.in. spornych długów wobec Cresco.
Tak się jednak nie stało, a pojawiły się kolejne. BGŻ zgłosił około 44,5 mln zł, które we wcześniejszym postępowaniu były ujęte jako warunkowe (w nowym układzie - zdaniem MZ - nie powinny się zatem znaleźć). Bank ponadto żąda, aby z masy upadłościowej Mostostalu wyłączyć pakiet 91,9 tys. (ok. 18%) akcji PRInż. Giełdowa spółka spiera się z BGŻ o to, kto jest właścicielem tego pakietu. Ponadto bank złożył wniosek o pozbawienie spółki zarządu własnego. MZ odbiera ten krok jako "całkowite nieporozumienie".