Ostatnie dwie sesje przyniosły nieznaczne odreagowanie po wcześniejszej silnej przecenie. Wraz z odbiciem kursów głównych "sprawców" spadków - KGHM i PKN - do góry zaczął iść także WIG20. Chociaż próby podciągnięcia notowań wypadają na razie blado, a krótkoterminowy trend pozostaje spadkowy, to już zaczynają rodzić się szanse na trwalsze odbicie. Prawdopodobieństwo zaczyna przemawiać na korzyść byków. Świadczy o tym kilka istotnych czynników. Po pierwsze, przecenę udało się wyhamować na linii długoterminowego trendu wzrostowego, biegnącej po serii dołków począwszy od marca 2003 r. Na tej samej wysokości znajduje się zresztą średnia krocząca z 45 sesji, która w ostatnich miesiącach niejednokrotnie okazywała się wsparciem. Coraz lepiej wyglądają też krótkoterminowe wskaźniki. Jest szansa, że już dzisiaj oscylator stochastyczny wyjdzie ze strefy wyprzedania, dając tym samym sygnał kupna. W ramach trendu zwyżkowego trwającego od sierpnia ub.r., podobne wskazania tego oscylatora wyznaczały koniec korekt spadkowych. Nadzieję bykom daje też histogram MACD, który zaczął zwyżkować po raz pierwszy od końca grudnia.

W optymistycznym wariancie odbicie może okazać się na tyle silne, że WIG20 powróci do ostatniego szczytu (1967 pkt). Wówczas pojawi się pytanie, co dalej. Wydaje się, że średnioterminowy trend wzrostowy w obecnej postaci ulega już wyczerpaniu. Od ponad czterech miesięcy indeks co prawda rośnie, ale wzrost ten przerywany jest względnie głębokimi korektami. Praktycznie nie było w tym czasie więcej niż 2 tygodni nieprzerwanej zwyżki. Prawdopodobne wydają się dwa scenariusze - albo przyśpieszenie wzrostu (związane z przebiciem 2000 pkt), albo gwałtowne załamanie trendu. Ten drugi wariant mógłby przypominać to, co działo się na przełomie kwietnia i maja ub.r. Szybkie zejście w dół zakończyło wówczas okres "szarpanej" korektami kilkumiesięcznej zwyżki. Jednak na razie, w perspektywie najbliższych sesji bardziej prawdopodobne wydaje się dalsze, przynajmniej nieznaczne odreagowanie i wzrost kursów.