Reklama

Kapryśna piąta fala

Rok 2004 był niezwykle interesujący, choćby przez to, że Polska weszła do Unii Europejskiej, a w USA odbyły się wybory prezydenckie. Jeśli chodzi o rynek akcji, to nasze indeksy rosły już trzeci rok z rzędu, a amerykańskie drugi, i miało to bezpośredni związek z akcesją do Unii Europejskiej, jak i wyborami w USA.

Publikacja: 14.01.2005 08:06

Charakter tej zwyżki był jednak zupełnie odmienny. W Polsce i innych krajach, które weszły do UE, była to prawdziwa hossa, a w USA korekta bessy. Czytając komentarze agencyjne odnosi się wrażenie, że nadzieje na zyski w naszym regionie są olbrzymie. Na przykład, wypowiadając się dla agencji Reutera, Antony Isaacs, szef w części CSFB zajmującej się rynkiem akcji powiedział, że "jest jeszcze dużo miejsca do wzrostu". Tak myślą również inni analitycy i dlatego w Europie Centralnej waluty i rynki akcji są takie mocne. Jeśli chodzi o amerykański rynek akcji, to wystarczy spojrzeć na wieloletni wykres indeksu S&P 500, żeby stwierdzić, że ostatnia, wielomiesięczna zwyżka to nic innego jak fala B korekty bessy. W 2003 roku wzrost indeksów był po prostu odreagowaniem po wojnie w Iraku, a w 2004 roku, jak prawie zawsze w roku wyborów prezydenckich, zwyżka była kontynuowana. Zarówno administracja, zwiększając wydatki rządowe, jak i Fed, utrzymując stopy procentowe poniżej inflacji, robiły wszystko, żeby gospodarka się szybko rozwijała, a indeksy giełdowe rosły, pomagając w reelekcji prezydenta Busha. Te działania dały rezultaty, ale jeśli chodzi o giełdy - nie będą one długotrwałe.

Kiedy wchodzimy w okres niepewności, a przełamanie przez indeks S&P 500 50-proc. zniesienia bessy jest takim okresem, sięgam do międzyrynkowej analizy technicznej (MAT). Uważam, że zgodnie ze schematem Martina Pringa, jesteśmy na czwartym etapie cyklu koniunktury, czyli tuż przed załamaniem na rynku akcji, bo obligacje niewątpliwie rozpoczęły bessę rok temu i chwilowe, nawet dość długie korekty niczego nie zmieniają. Przy czym słowa "tuż przed" w perspektywie pokrywanej przez MAT mogą oznaczać nawet kilka miesięcy. Klucz do sytuacji na rynkach finansowych znajdziemy na rynku złota i dolara, które najbardziej wyprzedzają bessy na rynkach akcji. Na przykład, krach na rynku akcji w 1987 roku poprzedzony był szczytem na indeksie dolara w 1985 roku. Tym razem formacja szczytowa na dolarze wypełniła się w czerwcu 2002 roku. Nie można, rzecz jasna, zakładać, że to, co wydarzyło się w 1987 roku, powtórzy się, ale uważam, że prawdopodobieństwo załamania zarówno na rynku akcji, jak i w całej gospodarce światowej w tym roku jest olbrzymie. Takie załamanie przyjęłoby na indeksach postać dużej, spadkowej fali C, która na indeksie S&P 500 może sięgnąć poziomu 500 pkt.

Uważam, że osłabienie dolara może uruchomić procesy, których rynki się nie spodziewają. Już w tej chwili Rosja zapowiedziała zmianę struktury rezerw walutowych. Po cichu najwyraźniej robią to Chiny. Rezerwy walutowe Chin rosną (ponad 500 mld USD) w szybkim tempie (27% od stycznia do września), podczas gdy portfel obligacji wzrósł w tym czasie o 11%. Widać więc, że jeśli nawet nie zmniejszają liczby obligacji, to dywersyfikują swoje rezerwy. Zaczyna się mówić o tym, że kraje OPEC też zmieniają strukturę rezerw. Może się okazać, że banki i rządy wystąpią w roli nieudolnego ucznia czarnoksiężnika, nie potrafiącego zatrzymać procesów, które uruchomił. Trzeba pamiętać, że dzisiaj, w erze globalizacji, liberalizacji i szybkiego postępu technicznego, olbrzymie masy pieniędzy (dziennie na rynku walutowym obroty sięgają 2 bilionów USD) mogą przemieszczać się w ułamku sekundy. Jeśli banki centralne będą interweniowały, to spekulanci będą z tego korzystali, sprzedając dolary. Przyjdzie jednak moment, w którym najbardziej zacięci obrońcy dolara powiedzą "stop". A USA potrzebują już 2,6 mld USD wpływu kapitału netto w każdy dzień roboczy, żeby sfinansować swój deficyt.

Nasze, polskie rynki finansowe wyraźnie "italianizują" się i tak jak we Włoszech gospodarka staje się coraz bardziej odporna na politykę. Niepokoi jednak to, że fundamentalnych powodów do zwyżki indeksów i umocnienia złotego nie ma wiele. Słabnie dynamika produkcji przemysłowej, spada ogólny klimat koniunktury w przetwórstwie przemysłowym i w budownictwie. Sprzedaż detaliczna jest w dolnych granicach oczekiwań. Bureau for Investments and Economic Cycles, podające bardzo wiarogodny i informujący o przyszłych tendencjach w gospodarce Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informuje, że kontynuacji wzrostu nie widać. Według BIEC, spada tempo napływu zamówień zarówno krajowych, jak i na eksport. Podobnie jest w całym Eurolandzie. Eksport będzie spadał, a import rośnie, co nie może dziwić przy tak silnym złotym. W ten sposób importujemy bezrobocie. Słyszę wręcz głosy twierdzące, że wpływ taniego importu na rynek pracy jest nieznaczny. W krótkim okresie tak, ale co będzie za rok?

Ocenę sytuacji utrudnia to, że indeksy giełd naszego regionu (Polska, Czechy, Węgry) są ciągle w piątej i ostatniej fali hossy, a ta fala potrafi być bardzo kapryśna. Zdarzają się zarówno nagłe jej skrócenia, jak i całkiem poważne wydłużenia - może trwać nawet wiele tygodni. Najlepiej widać układ fal na czeskim indeksie PX-50. Kontynuował on klasyczną falę piątą w jej euforycznym wydaniu. U nas duże redukcje na ofertach pierwotnych nadal pokazywały, że na rynku panuje absolutna pewność zarobku. To musi się niedługo źle skończyć. Wszyscy analitycy mówią, że zainteresowanie giełdą rośnie lawinowo. To jest zdecydowanie sygnał poprzedzający koniec hossy. Jest takie giełdowe powiedzenie: kiedy taksówkarz zapyta cię, jakie akcje trzeba kupić, żeby zarobić, to szybko wszystko sprzedawaj.

Reklama
Reklama

Zachęcam do zachowania dużej ostrożności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama