Reklama

Lotos czeka na zgodę rządu

Piątkowe walne Grupy Lotos zostało przerwane. Zgodnie z naszymi wczorajszymi informacjami, będzie kontynuowane 4 lutego. Do tego czasu rząd powinien zezwolić Lotosowi na kupno trzech południowych rafinerii i Petrobaltiku.

Publikacja: 15.01.2005 06:20

Najwięksi akcjonariusze gdańskiej spółki, Nafta Polska (75% akcji) i Skarb Państwa (10%), zdecydowali w piątek o przerwaniu walnego zgromadzenia. Dzień wcześniej uzgodnili bowiem, że nie dojdzie do planowanego połączenia gdańskiej spółki z Jasłem, Glimarem, Czechowicami i Petrobaltikiem, tylko Lotos je kupi.

Zaplanowany na piątek punkt obrad NWZA o połączeniu stał się więc nieważny. Obrady przerwano do 4 lutego, bo do tego czasu Lotos spodziewa się zgody rządu na transakcję. Zgodę prawdopodobnie otrzyma bez większych problemów, na co wskazuje choćby ostatnia decyzja MF o utrzymaniu ulg w podatku akcyzowym dla wspomnianych rafinerii.

Walne zdążyło jednak odwołać trzech członków rady nadzorczej. Wniosek złożył Skarb Państwa. Posady stracili Stanisław Łańcucki, Zygmunt Parczewski i Jacek Namieśnik. Ich miejsca zajęli Janusz Rachoń, rektor Politechniki Gdańskiej, Cezary Nowosad, doradca Nafty Polskiej, oraz Katarzyna Tabiszczyk, która została przewodniczącą rady.

4 lutego akcjonariusze Lotosu mają przegłosować punkt dotyczący wejścia firmy na gieł-

dę. Harmonogram prywatyzacji spółki zakłada, że akcje Lotosu będzie można kupić we wrześniu tego roku. Grupa Lotos zakończyła rok 2004 zyskiem netto, szacowanym na około pół miliarda złotych.

Reklama
Reklama

Prezes odpowiada

pracownikom Petrobaltiku

W piątek Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, ustosunkował się do listu związków zawodowych działających w Petrobaltiku, który został wysłany m.in. do ministra skarbu. Związkowcy napisali, że lepiej dla spółki byłoby, gdyby mogła się rozwijać samodzielnie. Twierdzili też, że nie są im znane intencje Lotosu. Olechnowicz przypomniał, że już wcześniej stanowisko związków i Lotosu zostało uzgodnione. Jego zdaniem, Petrobaltic ma możliwość rozwoju, ale w dużej grupie kapitałowej. Samodzielnie jego szanse na rynku są niewielkie. - Rozumiemy, że państwa postulaty odrębnej prywatyzacji wynikają z chęci zapewnienia załodze przywilejów, zatrudnienia na dzisiaj i pewności utrzymania miejsc pracy w przyszłości. Petrobaltic, którego potrzeby inwestycyjne do 2011 r. są szacowane na 700 mln zł, nie przetrwa jako samodzielna organizacja. Prędzej czy później zostanie przejęty - najprawdopodobniej wrogo - przez któregoś z wielkich graczy na rynku naftowym, który nie będzie się martwił ani o losy spółki, ani załogi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama