Po raz pierwszy od kilku miesięcy analitycy "przestrzelili" ze swoimi prognozami (szacowali 4,5%). - Niższy poziom wskaźnika wynika ze spadku cen żywności w II połowie grudnia - tłumaczy Maciej Reluga, główny ekonomista WBK Banku Zachodniego. Według danych opublikowanych wczoraj przez GUS, w grudniu żywność podrożała w relacji do listopada zaledwie o 0,6%. Ekonomiści BRE szacują, że inflacja netto (po wyłączeniu cen żywności i paliw) spadła do poziomu 2,3%, z 2,4% w listopadzie. Sugerują, że jest to przesłanka dla RPP do obniżki stóp procentowych. Inni analitycy są jednak sceptyczni. - Spodziewamy się, że inflacja netto dalej będzie rosła. Bank centralny pozostawi zatem restrykcyjne nastawienie w polityce monetarnej - mówi Anders Svendsen z Nordea Bank.
Ekonomiści z zaciekawieniem patrzą na obecny rok. Styczniowy wzrost podatków pośrednich (m.in. akcyzy na energię) spowoduje, według większości prognoz, wzrost inflacji w pierwszych miesiącach roku do 4,6-4,7%. Analitycy wskazują jednak, że GUS nie wychwycił do końca obniżek cen paliw na koniec ubiegłego roku. - Dane zebrane na stacjach paliw sugerują, że od listopada nastąpiła obniżka rzędu 5%. GUS tymczasem szacuje ją na 2% - mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao. Niższe ceny paliw Urząd odnotuje zapewne w styczniu. To zaś powinno ograniczyć skalę inflacji w I kwartale.
Co się będzie działo z cenami w kolejnych miesiącach? - Gwałtownie pójdą w dół - mówi J. Wiśniewski. Ekonomiści są zgodni - inflacja w 2005 r. wyniesie 2,5-2,9%. Polska gospodarka nie doświadczy już bowiem ubiegłorocznego impulsu popytu, związanego z akcesją do Unii Europejskiej. - Efekt bazowy zredukuje inflację w połowie roku do poziomu celu RPP (2,5% - przyp. red.) - prognozuje M. Reluga. Analitycy podkreślają jednak, że w tym roku szacunki rynku będą się częściej rozmijać z danymi GUS. Urząd zaprzestaje bowiem publikacji wskaźników cen za połowę miesiąca.
Ubiegłoroczną inflację napędzały głównie podwyżki cen towarów i usług konsumpcyjnych. Wzrosły o 3,5% (wobec 0,8% w 2003 r.) - czyli więcej o 1,5 pkt proc., niż założył rząd. Najbardziej zdrożał transport (9,6%), żywność (o 8,3%) i opłaty mieszkaniowe (4,1%). Spadały za to ceny obuwia (o 5,4%), odzieży (2,7%) oraz opłaty związane z łącznością (0,3%).
Reuters