Reklama

Co znaczy "notification"

- Elektrim może zwrócić się do Vivendi z propozycją odsprzedaży udziałów w PTC. - Najprawdopodobniej nie zdąży odzyskać udziałów operatora Ery w czasie wyznaczonym przez wiedeński Sąd Arbitrażowy.

Publikacja: 19.01.2005 06:46

W grudniu Sąd Arbitrażowy w Wiedniu wydał orzeczenie w sporze między Elektrimem, Elektrimem Telekomunikacją (ET) i Deutsche Telekom (DT) - udziałowcami Polskiej Telefonii Cyfrowej. Przez pięć lat DT starał się dowieść przed arbitrażem, że Elektrim, przenosząc udziały PTC na spółkę z grupy (ET), złamał umowę wspólników PTC. Niemcy dowodzili również, że sytuacja konglomeratu pogorszyła się. Gdyby sąd przychylił się do ich zdania, mogliby skorzystać z opcji call na papiery PTC po cenie znacznie niższej niż rynkowa. Jednak arbitrzy orzekli jedynie, że przeniesienie udziałów PTC na ET było nieskuteczne i Elektrim w każdym momencie był właścicielem 48-proc. pakietu operatora Ery. Uzna, że doszło do pogorszenia się sytuacji Elektrimu dopiero wtedy, gdy ten w ciągu dwóch miesięcy (do 9 lutego) nie odzyska udziałów.

Ważny 26 stycznia

Elektrim "odzyska" je, gdy zostaną wprowadzone zmiany w księdze udziałowców PTC. Żeby mogło się to stać, polski sąd musi uznać wyrok wiedeńskiego arbitrażu. Na razie, na wniosek ET, kontrolowanego przez Vivendi, Sąd Okręgowy w Warszawie zakazał zmian w księdze. Według Piotra Nurowskiego, p.o. prezesa Elektrimu, ta decyzja stanie się bezzasadna, gdy wiedeński wyrok zostanie uznany w świetle polskiego prawa. Agencja ISB podała wczoraj, że wniosek Elektrimu o uznanie części orzeczenia arbitrażu będzie rozpatrywany 26 stycznia.

Zygmunt Solorz-Żak, akcjonariusz i przewodniczący rady nadzorczej konglomeratu, uważa, że szanse na zmianę wpisu do 9 lutego są niewielkie i spodziewa się, że ET będzie w tym przeszkadzać. Na ratunek mogą przyjść prawnicy. - Jest wątpliwość, a interpretacje prawników są różne, co oznaczają te dwa miesiące, które dostaliśmy na odzyskanie udziałów - stwierdził.

W orzeczeniu z Wiednia jest mowa, że dwa miesiące, które ma Elektrim, biegną począwszy od "notification". Zgodnie z tłumaczeniem wyroku, oznaczać ma to jego "doręczenie". Dokument wpłynął do spółki 9 grudnia. Według przedstawicieli firmy, jest też możliwe, że słowo to można tłumaczyć jako "uznanie". Wtedy konglomerat miałby jeszcze sporo czasu na zmiany w księdze udziałowców PTC.

Reklama
Reklama

ET walczy

Wszystkie działania Elektrimu zmierzają do tego, aby mieć wpływ na ewentualną transakcję sprzedaży kontrolnego pakietu udziałów w PTC i uzyskać z tego tytułu jak największą kwotę. Za tak uzyskane pieniądze 15 grudnia tego roku musi spłacić obligatariuszy. Wyrok z Wiednia umocniłby pozycję negocjacyjną firmy, jednak ET, kontrolowany przez Vivendi, nie zamierza oddać udziałów operatora Ery. Zarząd ET powołuje się na jeden z punktów orzeczenia trybunału, według którego sąd w Wiedniu "nie ma jurysdykcji" nad ET. Prawnicy tej firmy tłumaczą to dosłownie: decyzje arbitrażu nie dotyczą ET.

Z. Solorz-Żak mówił wczoraj dziennikarzom, że spółka rozważa, czy nie wystąpić do Vivendi z propozycją odsprzedaży udziałów w PTC. Po jakiej cenie - nie powiedział.

Mimo prawnego galimatiasu, P. Nurowski pozostaje optymistą: Sądzę, że kwestia PTC powinna zostać rozwiązana jeszcze w pierwszej połowie roku, a wtedy przed terminem spłacimy obligatariuszy - stwierdził.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama