Reklama

Punkty zwrotne

Punkty zwrotne (Pivot Points) to stosunkowo mało znany rodzaj wskaźników analizy technicznej. Popularność zdobyły na rynku walutowym (Forex), ale mogą je wykorzystywać także inwestorzy obracający akcjami lub kontraktami terminowymi.

Publikacja: 19.01.2005 07:24

W analizie technicznej kluczowe są pojęcia wsparcia i oporu. Wyznacza się je na różne sposoby - np. na podstawie dołków i szczytów czy linii trendu. Inną metodą jest obliczanie właśnie punktów zwrotnych. Są to obiektywne poziomy wyznaczane w oparciu o wzory matematyczne. Formuła obliczania punktu zwrotnego jest następująca:

P (punkt zwrotny) =

= (H + L + C)/3,

gdzie H - kurs maksymalny, L - kurs minimalny, C - kurs zamknięcia (wszystkie kursy z poprzedniego zakresu danych, np. sesji).

Jak widać, jest to zwykła średnia z trzech ważnych kursów. Ponieważ notowania nie zmieniają się z dnia na dzień w zupełnie niezależny od siebie sposób, można oczekiwać, że poziomy z poprzedniej sesji będą miały wpływ na to, co się będzie dziać kolejnego dnia.

Reklama
Reklama

Zaletą punktów zwrotnych jest m.in. to, że można je obliczyć jeszcze przed rozpoczęciem handlu. Na rynku walutowym - gdzie nie ma formalnie określonego czasu handlu - przyjmuje się skrajne kursy z całej doby. Kiedy już obliczy się punkt zwrotny, nanosi się go na wykres notowań.

Punkt zwrotny stanowi wsparcie albo opór - w zależności od tego, gdzie znajduje się akurat kurs (powyżej czy poniżej). Uważa się, że po przebiciu tego poziomu może wystąpić silniejsza zmiana kursu. Na podstawie punktu zwrotnego oblicza się także dodatkowe poziomy wsparcia i oporu:

* pierwszego rzędu

R1 (Resistance - pierwszy opór) = 2*P - L

S1 (Support - pierwsze wsparcie) = 2*P - H

* drugiego rzędu

Reklama
Reklama

R2 (drugi opór) - wzór można zapisać w oparciu o wartości wsparcia i oporu pierwszego rzędu: R2 = (P - S1) + R1, lub też w innej formie: R2 = P + H - L.

S2 (drugie wsparcie) =

= P - (R2 - S1) =

= 2*P - 2*H + L.

Logika podejmowania decyzji na podstawie punktów zwrotnych i poziomów S i R jest taka sama, jak w przypadku innych poziomów wsparcia i oporu. Z jednej strony, zakłada się, że kurs po dotarciu do takiej bariery powinien się odbić. Jeśli stanie się inaczej i notowania przebiją kluczowy poziom, wówczas traktuje się ten fakt jako sygnał zmiany trendu. W przypadku, gdy gracz ma możliwość otwierania zarówno długiej pozycji (gra na zwyżkę) i krótkiej pozycji (gra na spadki), np. na rynku kontraktów futures, wówczas można sobie wyobrazić następujące podstawowe strategie:

1. Po przebiciu punktu zwrotnego gracz otwiera pozycję zgodną z kierunkiem wybicia. Docelowym poziomem realizacji zysku jest wówczas wsparcie S1 (w przypadku krótkiej pozycji) albo opór R1 (w przypadku długiej pozycji). Wadą takiej strategii jest duża liczba fałszywych sygnałów. Zdarzają się sesje, kiedy kurs oscyluje wokół punktu zwrotnego i wówczas nie stanowi on istotnego poziomu. Ponadto zdarza się, że nawet jeśli nastąpi wyraźny ruch po pokonaniu punktu zwrotnego, to kurs zawróci zanim zdoła dotrzeć do kolejnej bariery.

Reklama
Reklama

2. Zamiast otwierać pozycję już po przebiciu punktu zwrotnego, można poczekać do momentu pokonania przez kurs dodatkowych poziomów wsparcia lub oporu S1 i R1. Wówczas docelowymi punktami realizacji zysku są poziomy S2 lub R2. W ten sposób otrzymujemy mniej błędnych sygnałów, ale z drugiej strony, mamy też mniej okazji do zarobku.

Wydawać by się mogło, że punkty zwrotne nadają się do wykorzystania jedynie dla graczy krótkoterminowych, którzy zawierają po kilka transakcji dziennie. Tymczasem wskaźniki te można stosować z powodzeniem także w strategiach średnioterminowych. Wystarczy tylko przyjąć inny zakres danych do obliczeń - zamiast skrajnych wartości z jednej sesji, przyjąć poziomy (H, L, C) np. z tygodnia lub miesiąca. Jak widać na wykresie, szczególnie przydatne mogą być tygodniowe wsparcia i opory pierwszego rzędu. Działają one podobnie jak inne wskaźniki podążające za trendem, np. średnie kroczące. Przykładowo, spadek kursu poniżej tygodniowego wsparcia S1 sygnalizuje możliwe zakończenie trendu wzrostowego i skłania do realizacji zysków.

Opieranie decyzji inwestycyjnych na punktach zwrotnych ma jeszcze jedną zaletę. Zanim jeszcze otworzymy pozycję, wiadomo już nie tylko, na jakim poziomie wejdziemy na rynek, ale także, na jakiej wysokości powinniśmy ustawić zlecenie stop-loss (ograniczające straty).

Przykładowo otwierając długą pozycję na poziomie R1, powinniśmy ustawić zlecenie obronne na wysokości S1. Już na wstępie znamy w przybliżeniu potencjalną stratę, jaką poniesiemy w razie niepowodzenia transakcji - będzie nią różnica (R1 - S1) powiększona o prowizje i ewentualne poślizgi cenowe. Znając potencjalną stratę, możemy z kolei określić, ile jesteśmy w stanie zaryzykować, tzn. ile kupić kontraktów.

W okresach konsolidacji notowań poziomy wsparcia i oporu zbliżają się do siebie, a przez to różnica między nimi maleje. Przykładowo na początku 2004 r. - tuż przed zwyżką związaną z efektem stycznia - poziomy R1 i S1 były oddalone od siebie jedynie o 31 pkt. Późniejsze wybicie w górę było bardzo dobrą okazją do gry na zwyżkę przy umiarkowanym ryzyku. W okresach znacznego rozchwiania rynku (np. w drugiej połowie maja ub.r., gdy zakończyły się gwałtowne spadki i w nerwowej atmosferze rozpoczynał się kilkumiesięczny trend boczny) różnica między R1 i S1 potrafi sięgać nawet 100 pkt, co wskazuje na ponadprzeciętne ryzyko.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama