Od siedmiu lat Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło na listy leków refundowanych żadnego preparatu innowacyjnego. To nowe leki objęte ochroną patentową, ograniczającą jakiekolwiek próby produkcji tańszych odpowiedników. Ich refundacja nie jest w Polsce zakazana, ale żadnemu z producentów nie udało się doprowadzić do objęcia nią takiego preparatu. Praktycznie uniemożliwia to wprowadzenie na rynek nowych leków.
- W zasadzie - jako producent generyków - powinniśmy się cieszyć, że na liście leków refundowanych nie ma tzw. nowych cząstek. Ale każdy kij ma dwa końce - mówi Krzysztof Kouyoumdjian, rzecznik Polfy Kutno. Firma sprzedaje głównie generyki - tańsze odpowiedniki oryginalnych leków. Produkowała również leki innowacyjne - w tym licencyjny antybiotyk Ceklor, którego nie chroni już jednak patent - więc również w Polsce powstają jego tańsze kopie o takim samym składzie chemicznym.
- Leki innowacyjne z reguły tworzą rynek. Tak było w przypadku leków przeciwko osteoporozie. Teraz ten rynek jest również opanowany przez specyfiki generyczne, jednak pierwsze były leki innowacyjne - mówi Krzysztof Kouyoumdjian.
- Jeszcze w tym miesiącu powinna rozpocząć się dyskusja nad zmianami, które umożliwiłyby wprowadzenie leków innowacyjnych na listy refundacyjne. Jedynym problemem jest cena. Ich refundowanie mogłoby załamać system finansowania lecznictwa - twierdzi Paweł Trzciński, rzecznik ministerstwa zdrowia.