Według danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, japońskie przedsiębiorstwa zainwestowały do końca 2003 r. jedynie 258 mln USD (to dopiero 22. miejsce na liście państw-inwestorów). Ten rok może być jednak znacznie lepszy. W ubiegłym tygodniu obecnie już na rynku polskim Bridgestone (producent opon) i Toyota poinformowały o swoich planach inwestycyjnych. Na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Broidgestone wybuduje fabrykę gąsienic, a Toyota od piątku produkuje silniki. - Mamy nadzieję, że pod Wałbrzych ściągną kooperanci obu koncernów - mówi Jan Banik, wiceprezes SSE.
Oznaczałoby to, że inwestycje firm z Kraju Kwitnącej Wiśni ruszyły z miejsca. Niewykluczone że procentują dotychczasowe kontakty handlowe. - Japończycy cenią sobie rzetelność i terminowość- podkreśla J. Banik. Jak dotąd, biznes japoński był jednak postrzegany raczej egzotycznie. - Japończycy to trudny partner. Ostrożnie podchodzą do każdej inwestycji, konstruują długoletnie plany strategiczne - mówi prof. Jan Kaja, szef Katedry Polityki Gospodarczej Szkoły Głównej Handlowej, ekspert od rynków dalekowschodnich. Potwierdza to PAIiIZ. - Rzeczywiście, firmy japońskie stawiają duże wymagania. Zależy im na anglojęzycznych szkołach, ośrodkach kulturalnych w pobliżu miejsca, gdzie może powstać fabryka - przyznaje Sebastian Mikosz, wiceprezes Agencji. - Musimy zabiegać o uwzględnienie Polski w długofalowych planach rozwoju tamtejszych przedsiębiorstw na długo wcześniej niż podejmują decyzje o inwestowaniu - dodaje.
Specjalnie na potrzeby rynku Japonii w PAIiIZ powstała trzyosobowa komórka specjalistów znających tamtejszy rynek. To wyjątek, ponieważ Agencja pracuje w układzie sektorowym, a nie geograficznym. Aktywnie działają także niektóre samorządy. Np. we Wrocławiu stworzono klika lat temu międzynarodową szkołę średnią. Uczęszczają do nich dzieci pracowników japońskich. Dolny Śląsk liczy, że Japończyków zachęci dodatkowo tworzące się tam zaplecze socjalne - japońskie restauracje, hotele czy nawet pole golfowe (powstało w Krobielowicach). - Japończycy kochają golf - mówi J. Banik.
O inwestycje rywalizujemy jednak z dużo większym graczem - Chinami. - To obecnie najważniejszy rynek dla japońskich przedsiębiorstw. A zaraz po nim - inne kraje Azji Południowo-Wschodniej - przyznaje Takashi Tsuchiya, zastępca dyrektora polskiej filii Japońskiej Organizacji Handlu Zagranicznego. - Rynek europejski rozważany jest dopiero w dalszym horyzoncie - dodaje. Mimo to japońskie firmy coraz częściej interesują się naszym regionem z uwagi na naszą obecność w Unii Europejskiej i niskie koszty pracy.
Według ekspertów, do Polski dalej będzie napływał kapitał związany głównie z sektorem motoryzacyjnym. Wiadomo, że kolejne nakłady planuje największy japoński inwestor w Polsce - Bridgestone (ma już fabrykę opon w Poznaniu). Niewykluczone że produkcję katalizatorów zwiększy NGK Ceramics Polska, właściciel zakładów w Gliwicach. To samo zapowiada Tokai Rubber Industries, wytwarzający w Wolbromiu gumowe elementy amortyzacyjne do aut. - Motoryzacja to najważniejszy sektor japońskiej gospodarki - podkreśla S. Mikosz.