Na wczorajszej sesji indeks zyskał na wartości prawie 0,6%. W tym samym czasie kontrakt na ten indeks stracił 0,3% w stosunku do zamknięcia z poprzedniego dnia. Takie czary mogą się zdarzyć tylko u nas.

W efekcie tych czarów na koniec sesji baza wyniosła zero, podczas gdy dzień wcześniej wynosiła 17 pkt. Zerowa odległość indeksu w stosunku do kontraktu na ten indeks jest naszą lokalną specjalnością. Normalnie taką sytuację można by uznać za nieefektywność rynku, którą należy wykorzystać. Nie u nas. Z prostego powodu. W takiej sytuacji należy kupić kontrakt oraz sprzedać indeks. To pierwsze nie jest problemem, ale to drugie jest praktycznie niewykonalne. Krótka sprzedaż u nas kuleje i by sprzedać papiery, trzeba najpierw je mieć. Jak widać, ci co je mają, nie kwapią się do takich ruchów. Mamy więc ciekawe zmiany wartości bazy.

Te wahania można wykorzystać do analiz nastrojów rynkowych. Rynek terminowy z założenia działa szybciej, zmienia się gwałtowniej, a więc nastroje mają tu większy wpływ ma poziom cen. Baza zerowa lub wręcz ujemna może być odebrana jako przejaw pesymizmu graczy. Wzrost bazy może być przesłanką do określenie nastrojów jako optymistycznych. Jak wiadomo większość się myli, więc pesymizm graczy nie musi wcale oznaczać spadku cen. Często się zdarza, że właśnie niska wartość bazy może sygnalizować dołek.

Nie jest to narzędzie doskonałe, jak każde w analizie rynku, ale może być pomocne. Zwłaszcza jeśli potwierdza istotne poziomy wsparcia/oporu przy gwałtownych ruchach cen. Wczorajsze "zero" może dawać do zrozumienia, że korekta wzrostowa jeszcze się nie skończyła. Tym samym nie jest wykluczone, że na dzisiejszej sesji wyjdziemy ponad wczorajszy szczyt. Cały czas pamiętajmy jednak, że jest to tylko korekta. Bliżej nam do testu wsparć, niż ataku na szczyty.