Z ankiety Reutera, przeprowadzonej wśród kilkunastu banków polskich i zagranicznych, wynika, że wzrost gospodarczy w 2004 r. wyniósł 5,6%. Nieznacznie mniejszej dynamiki, na poziomie 5,5%, oczekują analitycy z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Jeśli te prognozy się sprawdzą, będzie to oznaczało, że gospodarka rozwijała się nieco szybciej niż ekonomiści zakładali na początku roku. IBnGR szacował w styczniu wzrost PKB na 4,5%. Rząd w budżecie na 2004 r. założył, że będzie to 5%. Tadeusz Toczyński, prezes GUS, stwierdził natomiast w styczniu, że osiągnięcie takiego tempa będzie możliwe pod warunkiem wprowadzenia planu Hausnera i ożywienia inwestycji. Dynamikę minimum 5-proc. zakładało też na początku roku Rządowe Centrum Studiów Strategicznych. Agencja ratingowa Fitch, oceniając polską gospodarkę w maju ub.r., prognozowała tempo wzrostu PKB na poziomie 5%. Przypomnijmy, że w 2003 r. dynamika PKB wyniosła 3,8%.
Nie sprawdziły się natomiast przewidywania dotyczące poziomu inwestycji. Niektórzy ekonomiści zakładali, że wzrosną w 2004 r. nawet o kilkanaście procent. Z danych za trzy pierwsze kwartały wynika, że dynamika wyniosła 3,7%. Na dodatek, analitycy nie spodziewają się przełomu w IV kwartale.
- Przełom byłby wtedy, gdyby dynamika była dwucyfrowa. Nie spodziewam się, żeby udało się ją osiągnąć wcześniej niż w III kwartale tego roku - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. - Nie wskazują na to ani dane dotyczące produkcji przemysłowej, ani budownictwa, ani badania ankietowe przedsiębiorstw, ani dane o podaży pieniądza - dodaje. Według szacunków BH, inwestycje wzrosły w IV kwartale o 7% rok do roku. IBnGR prognozuje, że było to 5,4%.
Ekonomiści są zgodni, że wzrost gospodarczy w tym roku będzie wolniejszy niż w ubiegłym. Z ankiety Reutera wynika, że wyniesie 4,8%. Analitycy oczekują utrzymania popytu gospodarstw domowych na podobnym poziomie, jak w 2004 r. lub jego minimalnego wzrostu.