Głównym celem nowelizacji miało być dostosowanie polskiego prawa do przepisów unijnych. Ponadto projekt określa precyzyjnie, jakie wymagania powinien spełnić wnioskodawca w celu uzyskania zezwolenia na import produktów leczniczych.
Najwięcej sprzeciwów środowiska wzbudziła nie sama ustawa, ale projektowane akty wykonawcze do niej. Zakładają one m.in., że wysokość opłaty za udzielenie zezwolenia na import wzrośnie do 3,3 tys. zł.
Izba Gospodarcza "Farmacja Polska", opiniując propozycję, napisała, że dotychczasowa opłata to 600 zł, wprowadzenie nowych przepisów oznaczałoby więc aż pięciokrotną podwyżkę. Zdaniem prezes izby Ireny Rej, przewidywana wysokość opłat jest zdecydowanie za wysoka. - Nie można zapominać o tym, że ten rodzaj działalności będzie wymagał ciągłych zmian w zezwoleniu z uwagi na specyfikę obrotu, a opłaty związane ze zmianami będą pochodną opłaty głównej - napisała I. Rej w opinii, przesłanej ministerstwu zdrowia.
Ta zmiana nie będzie miała bezpośredniego wpływu na sytuację notowanych na giełdzie firm dystrybucyjnych. One zagraniczne leki kupują zazwyczaj od polskich oddziałów światowych firm farmaceutycznych, które sprowadzają medykamenty z firm matek.