Jego zdaniem, duże fundusze hedgingowe, które nie mogą się doczekać na nowy trend na rynku euro/dolara szukają okazji do zarobku na walutach wysokorentownych, w szczególności na złotym, meksykańskim peso i brazylijskim realu.
"Umocnienie złotego zaczyna przybierać takie rozmiary, że może zagrozić osiągnięciu 5 procent (wzrostu) PKB w 2005 roku. (...) Oczekuję od RPP zrozumienia sytuacji, która z punktu widzenia finansów publicznych jest bardzo korzystna doraźnie, ale z punktu widzenia PKB staje się coraz bardziej niekorzystna" - stwierdził w czwartek Hausner. Wypowiedź ta na chwilę zahamowała wzrost złotego, który wytracił w reakcji na nią 0,1 procent swej wcześniejszej zwyżki, ale później polska waluta znów zaczęła się umacniać. Minister finansów Mirosław Gronicki powiedział, że nie widzi zagrożenia dla pięcioprocentowego wzrostu PKB w 2005 roku - trzeba zaczekać na kolejne dane, uznał.
W środę złoty przebił ważny z technicznego punktu widzenia poziom 4,05-4,04 za euro. Poniżej były ustawione automatyczne zlecenia typu stop-loss, które przyspieszyły zwyżkę złotego. Podobnie działo się i dzisiaj, gdy złoty pokonywał kolejne istotne poziomy. Zdaniem analityków Banku BPH, po przebiciu 4,00 za euro kolejnym poziomem, na którym może się zatrzymać marsz polskiej waluty jest 3,96.
Teraz inwestorzy będą patrzeć na ustalenia zaplanowanego na poniedziałek spotkania przedstawicieli rządu i Narodowego Banku Polskiego, które ma być poświęcone polskiej drodze do euro, choć ostatnio Hausner mówił, że i obecnemu kursowi złotego. Gronicki pytany o temat spotkania odparł w czwartek niezmiennie: "Będzie dotyczyło ono strategii Polski wejścia do strefy euro."
Na rynku długu rano kontynuowane były wczorajsze wzrosty za sprawą umacniającego się złotego. Inwestorom nie przeszkadzają niewielkie zniżki cen amerykańskich i niemieckich obligacji.
"Mamy popyt na papiery wywołany szybko umacniającym się złotym, co potęguje zyski zagranicznych inwestorów liczone w obcych walutach" - powiedział jeden z dealerów. "Najmocniej zdrożały dwulatki, ponieważ mocny złoty pozwala sądzić, że Rada Polityki Pieniężnej będzie bardziej skłonna do rozluźniania polityki monetarnej, a decyzje Rady działają głównie na krótki koniec krzywej" - wyjaśnił Andrzej Michałowski, dealer z PKO BP. Jego zdaniem, zwyżka cen obligacji już jednak wyhamowuje.