28 lipca ub.r. sąd ogłosił upadłość firmy z możliwością zawarcia układu. - Postępowanie układowe zostało otwarte. Trwa ustalanie listy wierzycieli. Ile czasu pochłoną formalności, nie wiem. Trzeba pamiętać o indolencji sądów: nikomu się nie spieszy. Bywa, że takie sprawy toczą się dwa lata. Ale ja jestem optymistą. Mam nadzieję, że decyzje zapadną na przełomie marca i kwietnia - mówi prezes Czesław Koczorek. Spółka proponuje redukcję długów o 40-50%.
Wyższe przychody
Ubiegły rok stał pod znakiem dramatycznego spadku obrotów. Z potencjalnym bankrutem nie wszyscy mieli odwagę współpracować. Przychody od początku roku do momentu ogłoszenia upadłości wyniosły 1,8 mln zł. W całym roku, jak wynika z naszych informacji, sięgnęły około 7,5 mln zł. Od kilku miesięcy systematycznie rosną. - Zakładamy, że w tym roku sprzedaż będzie już wyraźnie większa niż w ubiegłym i że może sięgnąć 10 mln zł. Najwięcej zależy jednak od tego, kiedy i jak zakończy się postępowanie układowe. Od 28 lipca nie mamy żadnych zaległości wobec ZUS, urzędu skarbowego itp., ale musimy wyjaśnić zaszłości. Bez tego nie możemy brać udziału w publicznych przetargach - twierdzi prezes Koczorek.
W grudniu przedsiębiorstwo podpisało umowę, na podstawie której do końca przyszłego roku będzie wykonywać prace elektromontażowe w Zakładzie Górniczo-Energetycznym Sobieski Jaworzno III. Jej wartość to 1,4 mln zł (plus VAT). W poprzednich latach spółka realizowała więcej takich zleceń. - Czasy i nasza sytuacja zmieniły się. Ale zabiegamy o nowe kontrakty. Negocjujemy. Mamy przecież pozycję i markę: właśnie dostaliśmy nagrodę miasta Chorzowa za pulpit do szybkiego tramwaju - komentuje prezes. Liczy także na wsparcie największego akcjonariusza, który zastąpił Skarb Państwa - Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
W tym roku na plusie