Zarząd KGHM, którym od wiosny 2004 r. kieruje Wiktor Błądek, już w listopadzie zwrócił się do rady nadzorczej o podwyżkę wynagrodzeń. Podkreślał, że firma ma rekordowe wyniki finansowe (zasługa wysokich cen miedzi), a uposażenie zarządu nie wzrosło od 2002 r. Z wstępnych propozycji wynikało, że prezes, który razem z premią i dodatkami może zarobić miesięcznie od 37 tys. do 55 tys. zł brutto (w zależności od premii), miałby dostać dwa razy wyższą podstawową pensję. Firmy doradcze, które zatrudnił KGHM, przedstawiały wyliczenia, że dotychczasowe wynagrodzenie prezesa spółki jest równe około 10 średnim pensjom załogi. Dowodziły, że z analizy 52 innych giełdowych przedsiębiorstw wynika, że tam wynagrodzenie prezesa jest 30--krotnością pensji pracowniczej.

Rada nadzorcza odrzuciła wniosek zarządu. - W KGHM jest pole do podwyżek, bo gdybyśmy porównali tę spółkę z innymi, to zarobki zarządu są tam niższe - powiedział PAP w poniedziałek minister skarbu Jacek Socha. Szef MSP (Skarb Państwa kontroluje 44% kapitału koncernu) dodał jednak, że podwyżki muszą mieć ekonomiczną podstawę i nie mogą być przyznawane według zasady, że "komuś się należy".