Członkowie tej liczącej sobie już 156 lat giełdy z Chicago będą głosowali nad rewolucyjnymi zmianami podczas zgromadzenia 14 kwietnia. Wczoraj zarząd CBoT otrzymał "zielone światło" od SEC i może zająć się przygotowaniami do zmiany struktury własnościowej firmy. Obecnie działa ona na zasadzie non-profit, i należy do tzw. członków giełdy, czyli instytucji, które prowadzą operacje na jej parkiecie.

CBoT ma zamiar pójść w ślady konkurencyjnego rynku - Chicago Mercantile Exchange, którego akcje już są notowane na nowojorskiej giełdzie, NYSE i od debiutu w 2002 r. zdrożały już o ponad 500%.

Kiedy kolejny rynek instrumentów pochodnych z Chicago może zadebiutować na giełdzie, na razie nie wiadomo. Ale duże instytucje finansowe, takie jak np. australijski fundusz Caledonia Investment, coraz chętniej wykupują tzw. miejsca na parkiecie giełdy z Chicago, by później móc skorzystać z upublicznienia spółki. W związku z tym miejsce na CBoT wyraźnie ostatnio drożeje. Jeszcze tydzień temu kosztowało 1,24 mln USD, wczoraj jego cena wynosiła 1,42 mln USD. - Nic dziwnego, że instytucje chcą być członkami CBoT. Jeśli giełda się przekształci w spółkę akcyjną, wówczas mogą liczyć na spory zysk z tej operacji - tłumaczy cytowany przez Bloomberga, Aram Manyan, który kupił miejsce na tej giełdzie derywatów z Chicago w czerwcu ub.r.

Projekt wejścia na parkiet to nie pierwsze takie plany CBoT. Firma zamierzała zmienić strukturę własnościową już w 2000 r. Wówczas jednak część członków giełdy pozwała zarząd do sądu, uznając, że na tzw. demutualizacji skorzystałyby przede wszystkim duże instytucje usadowione na CBoT, a nie mniejsi gracze. W ub.r sprawa się zakończyła, a mniejsi członkowie otrzymali obietnicę większych udziałów.

Bloomberg