Sytuacja bezsprzecznie sprzyja posiadaczom długich pozycji. Przy zachowaniu odpowiedniej strategii ograniczania ewentualnych strat, wchodzenie na rynek ciągle wydaje się uzasadnione. Trend jest wzrostowy i nie ma sygnałów, by miał się szybko zakończyć. Poprzez środowe wybicie ponad styczniowy szczyt i wczorajszą kontynuację zwyżki rynek pokazał swoją siłę. Prognozowanie momentu korekty spadkowej w warunkach tak wyraźnego trendu jest obarczone dużym ryzykiem błędu. W tym zakresie podpowiedzi trudno na razie szukać ze strony wskaźników technicznych. Obrazujący krótkoterminowy stan rynku, oscylator stochastyczny dopiero wkracza do strefy wykupienia. Sygnał sprzedaży sprzed kilku sesji okazał się błędny. Z uwagi na to, że oscylator ten potrafi przebywać w strefie wykupienia nawet przez 2-3 tygodnie, zagrożeń dla tendencji wzrostowej obecnie nie widać. Podążający za trendem MACD rośnie nieprzerwanie od końca stycznia. Z kolei tygodniowy MACD dał niedawno sygnał kupna. W perspektywie najbliższego tygodnia to właśnie sytuacja na wykresie dziennym tego wskaźnika może mieć duże znaczenie dla koniunktury. MACD zbliża się bowiem do szczytu z końca ub.r., który pokrywa się w zasadzie z kilkoma maksimami notowanymi począwszy od lutego 2004 r. Pokonanie tego szczytu będzie oznaczać usunięcie negatywnych dywergencji, które ciągle jeszcze zagrażają trwałości trendu.
Uwagę zwraca obserwowany od połowy stycznia wzrost zmienności. Wskaźnik ATR powrócił do poziomu z listopada ub.r., niebawem czekać go może test oporu w postaci ostatniego szczytu. Wzrost zmienności można postrzegać jako potwierdzenie ruchu w górę notowań. W kwietniu ub.r. kontrakty zwyżkowały przy malejącej zmienności, co zapowiadało malejącą presję ze strony popytu.