Reklama

Rośnie cała Europa

O ile w USA indeksy nie mogą poradzić sobie ze szczytami z końca ubiegłego roku, to w Europie notowania idą szybko w górę. Mimo to także na giełdach za oceanem wciąż bliższa jest perspektywa kontynuacji hossy niż głębokich spadków.

Publikacja: 21.02.2005 10:14

Amerykański S&P 500 nie zdołał jeszcze pokonać maksimum z przełomu roku (1213 pkt). Czwartkowa korekta oddaliła indeks od tego oporu, którego przebicie jest warunkiem kontynuacji trendu wzrostowego. Problemy ze sforsowaniem tej bariery nie wróżą dobrze koniunkturze w najbliższym czasie, ale z drugiej strony powodów do zbytniego pesymizmu też nie widać. Nie pojawiły się bowiem średnioterminowe sygnały sprzedaży, które nakazywałyby zrewidować poglądy na temat sytuacji technicznej rynków.

S&P 500 na rozdrożu

W przypadku S&P 500 wsparciem jest niezbyt oddalona linia trendu wzrostowego, będąca równocześnie dolną linią kanału. Teraz przebiega na wysokości ok. 1185-1190 pkt. Trendy w dłuższej i w krótszej perspektywie nie są więc zgodne. O ile w perspektywie pół roku trwa tendencja zwyżkowa, to ostatnie kilka miesięcy to raczej trend boczny. Jego górną granicą jest wspomniany grudniowy szczyt (1213 pkt), dolną zaś - styczniowy dołek (1163 pkt). Niezdecydowanie inwestorów potwierdza histogram tygodniowego MACD, który nie oddala się od poziomu zero. Tym samym czekamy na wyraźny sygnał kupna lub sprzedaży ze strony tego wskaźnika. Niezgodność trendów nie może trwać w nieskończoność, a momentem decydującej konfrontacji będzie test dolnej linii kanału wzrostowego. W przypadku gdyby została przebita, prawdopodobny stanie się spadek do 1163 pkt. Zresztą nie jest wcale wykluczony inny scenariusz, w którym korekta okaże się znacznie krótsza, a bykom uda się w końcu sforsować opór. Byłby to średnioterminowy sygnał kupna, zapowiadający zwyżkę przynajmniej do 1250 pkt.

Rynek technologiczny

nadal słaby

Reklama
Reklama

O ile zachowanie głównego amerykańskiego indeksu świadczy o niezdecydowaniu inwestorów, to technologiczny Nasdaq Composite wypada już gorzej. Nie udało mu się odrobić choćby połowy styczniowej przeceny, nie mówiąc już nawet o ataku na grudniowe maksimum. Wsparciem jest styczniowy dołek (2008 pkt) i powrót do niego wydaje się całkiem realny. Na razie nie widać szans, by spółki technologiczne szybko wróciły do łask inwestorów. Powtarza się schemat widoczny w ostatnich latach. Kiedy Nasdaq Composite spada, to dzieje się to szybciej niż w przypadku S&P 500. Analogicznie jest w przypadku zwyżek.

Europa silniejsza

Niezła koniunktura panuje na giełdach Starego Kontynentu. U szczytów hossy znajdują się choćby niemiecki DAX, francuski CAC 40, brytyjski FT-SE 100. W całej Europie trudno znaleźć teraz indeks akcji, który nie notowałby przynajmniej kilkuletnich maksimów lub nawet historycznych rekordów (np. austriacki ATX). DAX rośnie stopniowo od sierpnia w zawężającym się klinie. W jego ramach powstał też drugi, "wewnętrzny" klin, którego dolne ramię przebiega po dołkach z października ub.r. i stycznia. Indeks znajduje się teraz bliżej górnego, wspólnego ramienia obu formacji, co sugeruje, że trend wzrostowy jest nadal silny.

Formacje klinów lub trójkątów wydają się w przypadku niemieckiego indeksu dość wiarygodne z uwagi na to, że w ubiegłych dwóch latach pojawiały się one już kilkakrotnie, a wybicie z nich przynosiło silniejsze ruchy. W 2003 r. w okresie hossy trzy fale wzrostowe przybrały właśnie postać klinów obejmujących po 3-4 miesiące. Z kolei w połowie ub.r. trwała konsolidacja w formie trójkąta symetrycznego. Co także charakterystyczne, każda z tych formacji kończyła się wybiciem w dół, które co prawda nie było równoznaczne z zakończeniem hossy, ale przynosiło kilkutygodniową mocną przecenę.Widoczną ostatnio przewagę europejskich rynków potwierdzają wykresy siły relatywnej. W przypadku indeksu DAX siła relatywna względem amerykańskiego S&P 500 testuje opór wyznaczany przez ponad 2-letnie maksimum. W przeszłości zazwyczaj bywało tak, że w okresie bardzo dobrej koniunktury na rynkach światowych DAX rósł szybciej niż S&P 500. Tak było w 2003 r. Natomiast w ub.r. - kiedy przez większość czasu trwała konsolidacja - rynki europejskie i amerykańskie zachowywały się podobnie, a wykres siły relatywnej znajdował się w trendzie bocznym. Z uwagi na te prawidłowości, po ewentualnym pokonaniu oporów na wykresie siły relatywnej giełdy europejskie mogą powrócić do czasów świetności sprzed dwóch lat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama