Spółki publiczne coraz rzadziej decydują się na publikowanie prognoz finansowych. Tłumaczą, że koniunktura gospodarcza jest zmienna, podobnie jak kurs złotego, przez co ciężko przewidzieć wyniki na cały rok. Ponadto, jeśli prognoza okaże się "przestrzelona" o 10% w górę czy w dół, firma musi wytłumaczyć się, dlaczego nie udało jej się wypełnić deklaracji.
Ambitni debiutanci
Znacznie śmielej poczynają sobie firmy, które dopiero chcą zadebiutować na parkiecie. W tej grupie publikacja planów finansowych na kolejne lata jest normą. Zazwyczaj projekcje są bardzo obiecujące. To pomaga w plasowaniu ofert. Gorzej, jeśli chodzi o realizację założeń.
Lista zeszłorocznych debiutantów, którzy po jakimś czasie zdecydowali się obniżyć prognozy, jest długa. Najdrastyczniej obietnice zweryfikował Impel. Najpierw (w lipcu ub.r.) wycofał się z zapowiedzi, że zarobi netto w 2004 r. 29 mln zł. Następnie (w listopadzie) oświadczył, że strata netto przekroczy 30 mln zł, żeby w grudniu zmienić jej wysokość na 18,9 mln zł. Liderami w nanoszeniu poprawek są Plast-Box i Artman. Pierwsza z firm początkowo (w lipcu) mówiła, że podniesie prognozy na 2004 r. Potem wycofała się z tych deklaracji, a ostatecznie obniżyła plany (robiła to dwukrotnie). Artman trzykrotnie zmniejszał prognozę, a ostateczny wynik i tak okazał się dużo niższy.
Korekta w ostatniej chwili