Na wynik w dużym stopniu wpłynęły jednorazowe transakcje. Gdyby nie sprzedaż m.in. banku na Ukrainie, udziałów w OFE i nieruchomości, bank wykazałby 99 mln zł zysku. - Ale też mogłoby to być 230 mln zł, gdybyśmy nie rozłożyli w czasie prowizji od kredytów Żagla - zaznaczyła Małgorzata Kroker-Jachiewicz, prezes Kredyt Banku. Spółka uwzględniając tę zmianę w podejściu księgowym odpowiednio skorygowała wyniki za wszystkie kwartały. To sprawiło, że zysk netto narastająco po trzech kwartałach zmalał niemal o 34 mln zł, do 111 mln zł. A IV kwartał "dodał" 74 mln zł netto, zamiast spodziewanych ok. 90 mln zł.
Wynik na podstawowej działalności jest przede wszystkim efektem sprzedaży kredytów ratalnych, hipotecznych oraz wpływów z prowizji. Zwrot na kapitale wyniósł na koniec ub.r. 18%, a współczynnik wypłacalności dla grupy 14,2%, dla banku zaś 13,9%.
Giełda pokazała, że inwestorzy nie przyjęli wyników z entuzjazmem. Akcje straciły na wartości 1,4% i kosztowały 10,8 zł. - Na pewno część osób liczyła na więcej. Zapewne spodziewano się również bardziej optymistycznych informacji na ten rok - uważa Andrzej Powierża z DI BRE Banku.
Jak zapowiada prezes, wyniki banku w 2005 r. powinny być nieco lepsze niż 185 mln zł w ub.r. O ile, nie chciała zdradzić. - Osiągnięty na koniec 2004 r. wskaźnik kosztów do dochodów na poziomie 77%, o 8% niższym niż rok wcześniej, nadal nie jest idealny, dlatego będziemy dążyć do jego obniżenia. Ale będzie to możliwe nie tylko dzięki dalszej redukcji kosztów (w 2004 r. spadek o 10,5%), ale również poprzez zwiększenie akcji kredytowej. Będziemy też rozwijać fundusze inwestycyjne - zapowiedziała Małgorzata Kroker-Jachiewicz.