Zaproponowane przez premiera Luksemburga (ten kraj przewodniczy Unii w bieżącym półroczu) Jeana-Claude'a Junckera zmiany w Pakcie przewidują znacznie łagodniejsze traktowanie państw strefy euro, które łamią jego zapisy i, nie trzymając w ryzach swoich finansów publicznych, pozwalają, by ich deficyt budżetowy przekraczał próg 3% PKB. Dotychczas reguły Paktu złamało kilka państw strefy euro, m.in. Niemcy i Francja, ale dzięki politycznym zabiegom uniknęły przewidzianych kar finansowych.

W przyszłości o ich nałożenie prawdopodobnie będzie jeszcze trudniej niż teraz. Wśród propozycji Junckera - przygotowanych pod płaszczykiem uelastycznienia Paktu, ale tak naprawdę prowadzących do jego rozwodnienia - znalazło się szesnaście wyjątków, które państwa będą mogły wykorzystać, żeby wymigać się od kary (jej wysokość może sięgnąć 0,5% PKB). Przy ocenie deficytów mają być brane pod uwagę m.in. tempo rozwoju gospodarczego, kursy walutowe, rządowe inwestycje i zobowiązania czy prowadzone reformy strukturalne. Jeden z wyjątków mówi też o "klęskach żywiołowych, nie gospodarczych szokach zewnętrznych i innych sytuacjach oznaczających dodatkowe obciążenia nie wynikające z polityki fiskalnej". Zdaniem obserwatorów, taki podpunkt-wytrych oznacza, że za przekraczanie progu deficytu kary tak naprawdę może nie dać się nałożyć.

Juncker zaproponował też, żeby od kary za zbyt wysoki deficyt uwalniało prowadzenie reform emerytalnych, jeśli wiążą się one ze znacznymi obciążeniami dla budżetu. Prawdopodobnie ma to być zachęta do podpisania się pod nowym Paktem, m.in. dla Polski i Węgier, które zabiegają o zaliczenie funduszy emerytalnych do systemu finansów publicznych. Niewykluczone że i na to zgodzą się dziś unijni ministrowie, popierający rozluźnienie Paktu (przede wszystkim przedstawiciele największych państw), żeby zyskać dla niego większą akceptację.

Przedstawionymi przez premiera Luksemburga propozycjami wczoraj wieczorem zajęli się ministrowie finansów państw strefy euro, a dzisiaj dołączą do nich pozostali szefowie resortów finansów z całej Unii Europejskiej. Oczekuje się, że szefowie rządów państw członkowskich mogą ratyfikować zmieniony Pakt już na szczycie w Brukseli 22-23 marca.

Majstrowanie przy Pakcie nie podoba się wielu obserwatorom i instytucjom, m.in. agencji Standard & Poor's. Wczoraj S&P ostrzegła, że zabiegi prowadzące do rozluźnienia reguł Paktu mogą skończyć się obniżeniem oceny ratingowej państw członkowskich strefy euro. - Tworzenie nowych reguł, gdy stare wydają się nie odpowiadać aktualnym potrzebom, oznacza podważanie wiarygodności - stwierdził Moritz Kreamer z S&P, jeden z autorów opublikowanego właśnie raportu.