- Przestrzegając prawa czeskiego, po decyzji Komisji i zamknięciu transakcji przeprowadzimy wykup akcjonariuszy mniejszościowych, oferując cenę wynikającą z mechanizmu tego procesu. Dla nas obecne ceny akcji Unipetrolu są argumentem, który skłania nas do przemyślenia pozostawienia spółki na praskim parkiecie - twierdzi Cezary Smorszczewski, wiceprezes Orlenu. KE podejmie decyzję prawdopodobnie w pierwszej połowie kwietnia. Orlen musi podpisać umowę a zakupu akcji Unipetrolu do czerwca.
Płocki koncern w czerwcu zeszłego roku podpisał z czeskim funduszem prywatyzacyjnym umowę zakupu 62,99% papierów Unipetrolu. Od zawarcia kontraktu walory spółki znacząco podrożały. Podczas gdy jeszcze w lipcu zeszłego roku kurs wynosił ok. 70 koron, to ostatnio przekroczył 200 koron. Jednak wczoraj spadł przejściowo nawet o 25%. To efekt obaw rynku o niską płynność papierów Unipetrolu.
Orlen będzie musiał w wezwaniu zaproponować za jedną akcję cenę równą średniej 6-miesięcznej. Unipetrol wyemitował 181 mln akcji, z czego w wolnym obrocie pozostaje ok. 37% (66,9 mln). Wezwanie do sprzedaży tego pakietu wiąże się obecnie z wydatkiem rzędu ok. 1,2 mld zł. Polska spółka wpłaciła już 10% kaucji na poczet przyszłej transakcji. Resztę ma uiścić po uzyskaniu zgody KE. Orlen będzie musiał zapłacić czeskiemu skarbowi państwa 1,7 mld zł. Kwota ta może zostać podwyższona o maksymalnie 15% (do 2 mld zł), jeżeli wartość aktywów Unipetrolu, obliczona w oparciu o audyt na ostatni dzień miesiąca, w którym zostanie zamknięta transakcja, będzie wyższa niż wartość Unipetrolu z zeszłego roku. Taki scenariusz jest możliwy ze względu na poprawę wyników czeskiej firmy. Jej zeszłoroczny skonsolidowany zysk netto wyniósł 157,76 mln USD, podczas gdy wcześniej firma przynosiła straty.