MacroSoft liczy, że ze sprzedaży akcji pozyska 5 mln zł. To ambitne wyzwanie, bo zakładając, że papiery będą zbywane po cenie zbliżonej do kursu (wczoraj było to 25,7 zł), spółka może liczyć na maksymalnie 4,5 mln zł. - Przyznaję, że bieżąca wycena MacroSoftu jest dla nas mało satysfakcjonująca - powiedział Sławomir Kosz, prezes informatycznej firmy. - Musimy przedyskutować tę sytuację z naszym oferującym i wtedy zdecydujemy, czy ceny emisyjnej nie wyznaczyć na nieco wyższym poziomie - dodał. MacroSoft współpracuje z Beskidzkim Domem Maklerskim.
Prezes zwrócił uwagę na niską płynność akcji, która powoduje, że kurs spółki podlega znacznym wahaniom i, jego zdaniem, nie oddaje jej prawdziwej wartości. - Taka sytuacja powoduje, że inwestorzy unikają naszych walorów, bo nawet niewielki popyt powoduje skok notowań - zauważył. Na graczy, zainteresowanych długoterminową inwestycją w MacroSoft liczy prezes. - Myślę, że wspólnie z oferującym mamy szanse przekonać ich, że kupno naszych akcji w ofercie publicznej, nawet po nieco wyższej cenie, jest doskonałą lokatą, która przyniesie im godziwą stopę zwrotu - mówił.
S. Kosz nie ukrywa, że decydując się na współpracę z BDM liczy, że spółka z ofertą dotrze przede wszystkim do inwestorów indywidualnych. - Nasza emisja jest zbyt mała, żeby nabywców szukać wśród największych graczy instytucjonalnych - przyznał.
MacroSoft chce powiekszyć liczbę POK-ów (poza sieć BDM), gdzie będzie można subskrybować akcje. - Prowadzimy rozmowy na ten temat - powiedział. Nie zdradził szczegółów.