Sytuacja techniczna rynku amerykańskiego nie wygląda już tak jednoznacznie jak to było jeszcze do niedawna. Ważność wygenerowanego na początku miesiąca sygnału kupna stanęła pod znakiem zapytania. S&P 500 powrócił bowiem wyraźnie poniżej przebitego wcześniej szczytu z końca ubiegłego roku. Z drugiej strony, powodów do obwieszczenia końca trendu wzrostowego jeszcze nie ma. Dla rozwoju wydarzeń duże znaczenie będzie miała formacja rosnącego kanału, kształtująca się od ponad półtora miesiąca. Szerokość kanału to ok. 30 pkt.

W wyniku ostatniej korekty indeks spadł już niemal do dolnej linii tej formacji (obecnie nieco poniżej 1200 pkt). Oznacza to, że są duże szanse na odbicie. Sugeruje to także oscylator stochastyczny docierający do strefy wyprzedania. Poprzednim razem trafnie sygnalizował on ukształtowanie się krótkoterminowego dołka. W przeciwnym przypadku - jeśli S&P 500 nie zdoła obronić wsparcia - możliwy stanie się spadek do lutowego minimum - 1184 pkt. Podsumowując fakt, że indeks nie zdołał się utrzymać powyżej grudniowego szczytu nie przesądza jeszcze o porażce byków. Jest możliwe, że S&P 500 powróci na te poziomy, z tym że zwyżka ta będzie się odbywała w wolniejszym tempie, wynikającym z kąta nachylenia wspomnianego zwyżkowego kanału.

Duże znaczenie dla rozwoju wydarzeń na giełdach za oceanem może mieć w najbliższym czasie rynek walutowy. Euro zbliża się do grudniowego maksimum względem dolara. Porównanie notowań amerykańskiej waluty i tamtejszych indeksów w ostatnich dwóch latach sugeruje, że inwestorzy na rynku akcji ciągle preferują taniego dolara. Od połowy 2003 r. notowania S&P 500 i EUR/USD poruszają się w tym samym kierunku i w zbliżonym tempie. Wykres siły relatywnej podąża od tego czasu w wąskim poziomym kanale. Dopiero ewentualne wybicie z tej formacji byłoby sygnałem, że relacje między oboma rynkami zaczynają się zmieniać. Na razie siła relatywna znajduje się w połowie kanału, więc dotychczasowe powiązania się utrzymują. Jeśli zatem euro przebije się przez grudniowy opór (powyżej 1,36 euro za dolara), powinno być to pozytywnym średnioterminowym impulsem także dla rynku akcji.