Reklama

Rumun

Nie uwierzysz, ale "Rumuna robi" w tym kraju 70% firm. Tylko ja nie mogę - skarżył mi się pewien wydawca. Co to znaczy "robić Rumuna"? To slang. Oznacza, że łazi się za klientem i mówi: "kup pan, kup pan".

Publikacja: 15.03.2005 07:27

Niedawno na tej stronie gościł rzadki gość. Zarządzający. Opisał ciekawą sytuację z pogranicza IPO i kreatywnej księgowości. Prawdziwe pogranicze w ogniu. Nie spytałam autora, która to spółka (a debiutowała w 2004 r.) wykorzystała faktury z prawem zwrotu, aby "podmalować" się na czas oferty. Nie spytałam też, kim był ów inwestor, który z nią długo współpracuje i który mógł posłużyć za kontrahenta-figuranta. Nie pytałam, bo założyłam, że mi nie powie. Myślę, że spyta go o to Komisja Papierów Wartościowych i Giełd albo prokurator. Albo obie instytucje jednocześnie.

Zapachniało kryminałem, bo - jak słusznie zauważyli moi redakcyjni koledzy - zarządzający opisał... przestępstwo. Usłyszeliśmy brzęk kajdanek w zmowie między spółką a inwestorem-kontrahentem. I tylko tu. Fakturowanie z prawem zwrotu jest przecież w pełni legalne i stosowane na ogromną skalę.

W tekście zarządzającego nie padło słowo na temat faktur z prawem zwrotu? Wiem. Rozumiem jednak, że właśnie o nie chodziło.

Kiedy wydawca książek albo firma odzieżowa, albo inne przedsiębiorstwo korzystające z zewnętrznych kanałów dystrybucji sprzedaje towar - wystawia fakturę. Może też pójść kontrahentowi na rękę i zdjąć z niego nieco ryzyka. Że towar się nie sprzeda w zakładanej ilości i wiosenna kolekcja będzie zalegała do jesieni w magazynach? Wtedy w podpisywanej przez strony umowie pojawi się klauzula o zwrotach.

Mechanizm jest prosty, choć jego warianty bywają skomplikowane. Ja ci sprzedaję teraz 100, ale ty możesz mi oddać za 3 miesiące, za pół roku na przykład 15 - umawia się producent z dystrybutorem, wydawca z księgarzem, firma odzieżowa z właścicielem sieci sklepów. Jeśli produkt jest nowy i nie wiadomo, czy sprzeda się w ogóle- zwrot może być nawet 100-procentowy.

Reklama
Reklama

Dla naszego zarządzającego, a więc i innych giełdowych inwestorów ważne jest, jak taka umowa przełoży się na wyniki: producenta, wydawcy czy firmy odzieżowej.

Producent sprzedaje 100 w pierwszym kwartale, 100 w drugim i 100 w trzecim. Jego przychody rosną. Podobnie - marże. W czwartym kwartale mogą pojawić się zwroty (i najczęściej tak jest). Pomniejszają faktyczne przychody z ostatnich trzech miesięcy. Zdarza się, że je wyzerowują. Zdarza się, że ściągają poniżej zera. Dopiero pod koniec roku wiadomo, ile faktycznie udało się sprzedać.

- Nie uwierzysz, ale "Rumuna robi" w tym kraju 70% firm. Tylko ja nie mogę - skarżył mi się pewien wydawca. Co to znaczy "robić Rumuna"? - To slang. Oznacza, że łazi się za klientem i mówi: " kup pan, kup pan". Ten pewien wydawca ma pecha w postaci bardzo wymagającego biegłego. Gdy chce zrobić promocję i oślepić rynek setkami tysięcy sztuk - musi zawiązać rezerwę. Rozwiązuje ją dopiero wtedy, gdy wie, ile sprzedał. Rezerwę robi zresztą zawsze, gdy wystawia fakturę z prawem zwrotu.

Biedaczek. Ale nie Rumun.

PS Rumunia to bardzo piękny kraj. Nie moja ani znajomego wydawcy wina, że w polskiej rzeczywistości oznacza ojczyznę sprytnego ulicznego żebraka bez stopy, który dogoni każdy tramwaj.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama