Spółka sprzedała w ramach prawa poboru 30 mln nowych akcji po obniżonym nominale, czyli po 50 groszy. Chętnych nie brakowało. Firma była zmuszona do dużej redukcji zapisów dodatkowych (mogła na ich podstawie przydzielić 8,4 mln papierów, inwestorzy byli gotowi kupić prawie 25 mln). Pojawili się też pierwsi akcjonariusze, którzy objęli duże pakiety. Mirosław Kuś podał, że ma 3,15 mln PDA. Po rejestracji podwyższenia kapitału walory będą stanowić 6,94% wszystkich wyemitowanych. To pierwszy akcjonariusz, który przekroczył (a właściwie przekroczy) próg 5% głosów na WZA Próchnika. Drugim będzie na pewno Elżbieta Sjoeblom. W wyniku konwersji wierzytelności na nowe akcje łódzkiego producenta kurtek i płaszczy będzie miała około 12% kapitału (nie licząc papierów, które może już posiadać bez obowiązku informowania o tym; znaczące pakiety rejestrowała na WZA).
Wczoraj PDA Próchnika pojawiły się na giełdzie. Właściciela zmieniło 5,2 mln instrumentów (11,4% kapitału po podwyższeniu). Obroty wyniosły 6,6 mln zł. Ich kurs na otwarciu sesji wynosił 0,59 zł i był wyższy od ceny emisyjnej o 18%, ale niższy prawie o 37% od ceny odniesienia. Jednocześnie znacznie lepiej trzymały się akcje. Te były wyceniane na poziomie 0,93 zł (2,1% niżej od zamknięcia we wtorek). Nożyce pozostały rozwarte także na koniec dnia. PDA na zamknięciu wyceniano na 0,67 zł, a akcje na 0,9 zł (spadek o 5,3%). Taka sytuacja może się utrzymać aż do czasu asymilacji nowych akcji ze starymi. Jeśli jednak do tego czasu kurs PDA nie podniesie się wyraźnie, wówczas ryzyko dużej podaży nowych walorów może doprowadzić do gwałtownego spadku notowań akcji.