Ostatnia sesja przed świętami ostatecznie nie odbiegała od obserwowanego od dawna stereotypu. Początek notowań niósł nadzieję, że jednak tym razem będzie ciekawie. Niestety, skończyło się tylko na nadziejach.
Zaczęło się blisko poprzedniego zamknięcia, ale popyt szybko przejął inicjatywę. Jeszcze przed rozruchem rynku kasowego ceny podskoczyły do 1979 pkt. Tym samym pokonany został poziom dwóch ostatnich lokalnych szczytów. Wybicie mogło oznaczać sporą szansę na wzrost do okolic 2000 pkt, czyli luki bessy. Gdy ruszyły notowania na rynku akcji jeszcze o tym myślano. Jednak po krótkim czasie ciążyć zaczął PKN. W trakcie sesji podaż dopadła też kolejno PEO i PKO. W końcówce indeks utrzymał plusy właściwie tylko dzięki silnemu wzrostowi TPS.
Przebieg sesji na kasowym to właściwie wąska konsolidacja. Taka sesja niczego nie zmienia pod względem technicznym. Można uznać, że było to już spokojne przygotowanie się inwestorów do nadchodzących świąt. Święta to jedno. Trzeba także pamiętać o tym, że zbliża się koniec kwartału. Tym samym poziom cen ma dość duże znaczenie dla funduszy. Zostało kilka dni i chyba nie grozi nam poważniejszy spadek. Mogą jednak pojawić się zagrania podobne do wczorajszych, gdy zaskakująca słabość PKN kontrastowała z zaskakującą mocą TPS.
Wykraczając poza wczorajszą sesję należy stwierdzić, że cały czas znajdujemy się pod poziomem luki bessy. Tym samym technicznie podaż ma lekką przewagę. Sygnał sprzedaży cały czas jest w mocy. O zmianie sytuacji będzie można mówić, gdy sygnał ten zostanie zanegowany lub gdy pojawi się sygnał kupna. Jaki? Miało nim być wybicie nad 1970 pkt, ale przy wczorajszej aktywności trudno go uznać za wiarygodny