To był wyjątkowo kiepski marzec. Po pierwsze - mocno spadły indeksy giełdowe. WIG20 stracił 4,5%, a WIG - 3,6%. Po drugie - na początku miesiąca zaczęły tracić na wartości obligacje skarbowe. Wprawdzie później ich cena wzrosła, ale nie na tyle, by udało się zakończyć miesiąc na plusie. W rezultacie wszystkie fundusze zanotowały straty przekraczające 1%. Najlepszym wynikiem mogą się pochwalić OFE ING Nationale-Nederlanden i Polsat - każdy stracił "tylko" po 1,04%. Średnia strata wyniosła 1,28%. Ale tak naprawdę najciekawsze było to, co się działo na końcu stawki.
Jeszcze w środę najgorszy był OFE Skarbiec-Emerytura. Jego jednostka warta była 18,91 zł. Taki wynik oznaczał stratę na poziomie 2,5% w ciągu marca. Na dodatek - lokował ten fundusz na samym końcu pod względem wyniku za poprzednie 36 miesięcy.
Taką trzyletnią stopę zwrotu dla funduszy emerytalnych wylicza co sześć miesięcy Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Na jej podstawie liczona jest średnia ważona aktywami oraz minimalna stopa zwrotu. Nieuzyskanie tej ostatniej oznacza, że zarządzające takim funduszem PTE musi dopłacić do rachunków swoich klientów. Takie niebezpieczeństwo tym razem jednak nikomu nie groziło. Ale nowe uregulowania zakładają też premię dla towarzystwa zarządzającego najlepszym OFE. Najsłabsze zaś nie dostaje nic.
Zapowiadało się, że to Skarbiec nie dostanie ani grosza. Jednak 31 marca jednostka tego funduszu podskoczyła o 0,95%, gdy średnia dla rynku wynosiła ok. 0,5%. Ostatecznie strata Skarbca w marcu wyniosła 1,6%, czyli była nieco mniejsza od zanotowanej przez Dom (1,63%). Z kolei w rankingu wyników trzyletnich ten fundusz wylądował na pozycji trzeciej od końca - z wynikiem 37,4%. Gorsze okazały się Pocztylion (zysk 37,3%) oraz Commercial Union (37,1%).
Skąd się wziął gwałtowny zysk OFE Skarbiec-Emerytura?