Ostatnie trzy miesiące minionego roku przyniosły znaczący wzrost ujemnego salda pozostałych przychodów i kosztów operacyjnych. Uwzględniając dane za ostatnie cztery kwartały, zwiększyło się ono do 276,5 mln zł ze 105,5 mln zł w III kwartale 2004 r. Wyższe koszty wiązały się z rezerwami na rekultywację terenów, ryzyko gospodarcze i odpisy aktualizujące wartość aktywów niefinansowych. Wydaje się, że tak znaczący wzrost jest zdarzeniem jednorazowym i w kolejnych kwartałach ujemne saldo się zmniejszy.
W sumie liczony za cztery ostatnie kwartały, zysk z działalności operacyjnej zwiększył się w ostatnich trzech miesiącach 2004 r. o 18,5% w porównaniu z III kwartałem i osiągnął blisko 2,9 mld zł. Tempo wzrostu było zatem wciąż wysokie, choć zdecydowanie mniejsze niż w dwóch poprzednich kwartałach. Równocześnie utrzymało się powyżej trzyletniej średniej, która wynosi 14,9% kwartalnie. W bardzo podobnym stopniu zwiększył się czysty zysk, który przekroczył 2,6 mld zł. Niewielka różnica między obiema kategoriami zysku to zasługa pokaźnej nadwyżki z działalności finansowej, pochodzącej głównie z różnic kursowych. W dużym stopniu rekompensuje ona negatywny wpływ umocnienia złotego na wynik operacyjny.
Szykuje się trudniejszy rok
Zarówno analitycy branżowi, jak i władze spółki zgadzają się, że ubiegły rok był wyjątkowy i trudno będzie go powtórzyć. PKN przedstawił założenia makroekonomiczne na ten rok, w których zakłada obniżkę średniorocznej marży rafineryjnej z 5,6 dolarów na baryłce do 3,4 dolarów. Oznacza to spadek aż o 40%. W dużo mniejszym stopniu ma obniżyć się średnioroczna różnica pomiędzy ceną ropy Brent i Ural. Spadnie ona o niecałe 15%, z 4,1 dolarów na baryłce w 2004 r. do 3,5 dolarów w tym roku. Natomiast średnia cena baryłki ropy Brent obniży się nieznacznie - z 38,3 dolarów za baryłkę do 36 dolarów (6%). Jednocześnie mocny pozostanie złoty - średni kurs dolara jest szacowany na 3,2 zł, a euro 4,4 zł. Spodziewany jest też spadek dynamiki wzrostu wielkości polskiego rynku detalicznego oraz konsumpcji paliw, odpowiednio do 3,7% i 1,4% (wobec 8,1% i 6,9% w 2004 r.). PKN w takich warunkach chce zwiększyć wolumen sprzedaży hurtowej o ponad 4%, detalicznej o ponad 5%, produktów petrochemicznych również o więcej niż 5%. Zamierza przerobić 13,1 mln ton ropy naftowej. Zakłada się również dalszą obniżkę kosztów osobowych oraz wzrost wydatków inwestycyjnych o ok. 800 mln zł w porównaniu z 2004 r., do 2,3 mld zł. Spółka oszacowała, że gdyby w tym roku utrzymały się takie same warunki okołorynkowe jak w 2004 r. (chodzi o marże rafineryjne, dyferencjał między ceną ropy Brent i Ural, ceny ropy oraz kursy walutowe), to zysk operacyjny powiększony o amortyzację wzrósłby o więcej niż 14%. Widać więc, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach potencjał wzrostowy w porównaniu z minionym rokiem jest bardzo ograniczony. Rodzi się w tej sytuacji pytanie o to, jak wypadnie zderzenie oczekiwań rozbudzonych przez ubiegłoroczne rezultaty z rzeczywistością, która najprawdopodobniej przyniesie gorsze wiadomości niż 2004 r.
Wycena bez dyskonta
Szacując wartość akcji PKN Orlen na podstawie wartości podstawowych wskaźników z przeszłości otrzymujemy cenę 44,4-46,5 zł jako punkt odniesienia dla oceny atrakcyjności aktualnego kursu. Obecnie notowania znajdują się w pobliżu dolnej granicy tego przedziału - można więc powiedzieć, że w bieżącej wycenie prawidłowo są odzwierciedlone ostatnie osiągnięcia spółki. Jednocześnie trudno znaleźć tu jakiś duży potencjał dalszego wzrostu notowań. Taka opinia wynika z faktu, że wycena oparta na wskaźniku C/Z odbiega znacząco od wycen opartych na wskaźnikach C/WK czy C/S. Jednocześnie jest bardzo prawdopodobne, że ten rok przyniesie spadek zysków spółki w porównaniu z 2004 r. Prognozy analityków mówią o ok. 1,55 mld zł czystego zysku, co da nieco ponad 3,6 zł zysku na akcję, wobec ponad 6 zł obecnie. Gdyby te szacunki się spełniły, wycena obniży się do 36,4-38,4 zł przy założeniu wypracowania 1,55 mld zysku i zwiększenia się kapitału własnego o taką samą wielkość. Przyjmując taką metodę oceny walorów spółki okazuje się, że pytanie o możliwość przekroczenia przez kurs 50 zł - dotarcie w pobliże tej bariery zatrzymało tegoroczny wzrost - jest pytaniem o szanse na osiągnięcie w tym roku lepszych rezultatów niż w poprzednim.