Czy doświadczyli już Państwo takiego wrażenia, że im bardziej drożeją akcje i im mocniej giełdowe indeksy pną się w górę, tym większa wstępuje w nas ochota do kupowania akcji? Zjawisko to nie ma żadnych racjonalnych przesłanek. W życiu codziennym postępujemy wręcz odwrotnie - lubimy promocje i wyprzedaże. Na rynku akcji (a może nawet dotyczy to większości instrumentów finansowych?) zachowujemy się najczęściej - delikatnie mówiąc - niezbyt racjonalnie.
Kilka dni temu Ministerstwo Finansów opublikowało informację o stanie oszczędności polskich gospodarstw domowych na koniec 2004 r. Okazało się, że wartość naszych oszczędności netto, tj. po uwzględnieniu kredytów, wzrosła w ubiegłym roku o 8,6%, do 303 mld zł. Na wielkość przyrostu wpłynęła głównie koniunktura na rynkach finansowych (znaczący wzrost cen akcji, niezły poziom oprocentowania instrumentów dłużnych, w tym lokat bankowych oraz wyraźne umocnienie złotego do euro i dolara), a także spadek realnych wynagrodzeń. Nie to jest jednak najbardziej interesujące.
Najważniejszą kwestią jest znaczący wzrost udziału akcji w naszych oszczędnościach. Dwa lata doskonałej koniunktury zrobiły swoje. Bezpośrednio w akcje zainwestowaliśmy blisko 68 mld zł. Do tego należałoby dodać kolejne ok. 20 mld zł pośrednich inwestycji w akcje za pomocą funduszy inwestycyjnych i produktów ubezpieczeniowych. Łącznie jest to zatem ok. 90 mld zł, czyli prawie 30% naszych oszczędności netto.
To najwyższy poziom w ostatnich kilkunastu latach. Można zaryzykować tezę, że najwyższy w naszej historii. Co to oznacza? Dla optymistów - zbliżenie struktury oszczędności Polaków do struktury oszczędności mieszkańców państw Europy Zachodniej. Dla "neutralistów" - wzrost znaczenia giełdowej koniunktury na stan polskiej gospodarki. Dla pesymistów - koniec okresu dynamicznego wzrostu cen walorów na warszawskiej giełdzie. Wszak jeśli już sporo papierów posiadamy, chęci do ryzykowania kolejnych części naszych oszczędności będzie nam ubywać, szczególnie jeśli giełdowe indeksy przestaną rosnąć.
Na zakończenie warto zauważyć, że Ministerstwo Finansów z premedytacją pominęło nasze oszczędności w otwartych funduszach emerytalnych (notabene jedna trzecia tych pieniędzy też jest zainwestowana w akcje). Mimo że środki te zgromadzone są na naszych kontach, dla niektórych są to ciągle środki publiczne...